UE chce wprowadzić SAFE II – miliardy za cenę kontroli nad państwami

Powrót projektu, który już budził ogromne kontrowersje
Program SAFE (Security Action for Europe) to unijny mechanizm pożyczkowy wart około 150 miliardów euro, z którego Polska miałaby otrzymać nawet 43,7 miliarda euro kredytu. Rząd przekonuje, że większość tych środków trafiłaby do krajowego przemysłu zbrojeniowego.
Problem polega na tym, że SAFE od początku wywoływał spór polityczny. Krytycy wskazują na ryzyko wzrostu zadłużenia, uzależnienia od unijnych mechanizmów finansowych oraz potencjalnego ograniczenia suwerenności w obszarze strategicznym, jakim jest obronność.
Decyzja prezydenta o zawetowaniu ustawy wdrażającej SAFE tylko podkreśliła skalę tych wątpliwości.
SAFE II – nagła zmiana narracji
Dlatego też część państw, głównie z południa Europy, nie widziała potrzeby uczestnictwa w programie. Dziś – pełnomocniczka rządu sugeruje, że te kraje – „pukają i pytają”, czy będą kolejne środki .
Co się zmieniło? Oficjalnie – sytuacja geopolityczna. Nieoficjalnie – może chodzić o wywarcie dodatkowej presji na kraje UE, które deklarowały udział w projekcie SAFE.
SAFE zaczyna przypominać mechanizm znany z innych unijnych projektów: najpierw propaganda sukcesu, a gdy pojawia się opór, próba wywarcia presji na sceptycznych.
Mechanizm finansowy czy narzędzie wpływu?
Kluczowy problem SAFE (i potencjalnie SAFE II) polega na jego konstrukcji. To nie są bezzwrotne granty, lecz pożyczki – choć w założeniach preferencyjne, to jednak uzależnione od oprocentowania i kursu euro. Oznacza to realne zobowiązania finansowe państw.
Jednocześnie Komisja Europejska zachowuje narzędzia kontroli wydatkowania środków. Podobnie jak w przypadku KPO mówimy tu o „warunkowości” - system audytu i nadzoru daje Brukseli istotny wpływ na sposób realizacji inwestycji.
W efekcie powstaje pytanie: czy mówimy jeszcze o wsparciu, czy już o stopniowym przesuwaniu kompetencji w stronę instytucji unijnych? Także w zakresie do tej pory przynależnej państwom członkowskim, czyli obronności.
SAFE II jako projekt polityczny
Pojawienie się koncepcji SAFE II może mieć również wymiar czysto polityczny.
Po pierwsze – pozwala utrzymać temat „bezpieczeństwa europejskiego” jako centralny element debaty publicznej. Po drugie – daje możliwość przedstawienia Unii Europejskiej jako głównego gwaranta bezpieczeństwa, co wzmacnia jej pozycję wobec państw narodowych. Po trzecie – może być próbą przykrycia sporów wokół pierwszej edycji programu.
W tym kontekście SAFE II nie wydaje się być odpowiedzią na realne potrzeby, a raczej próbą wzmocnienia politycznego przekazu: „więcej Europy = więcej bezpieczeństwa”.
Polska między pieniędzmi a suwerennością
Polska znajduje się w szczególnej sytuacji – jako potencjalnie największy beneficjent programu . To oznacza ogromną pokusę skorzystania ze środków, ale też największe ryzyko.
Z jednej strony – modernizacja armii jest konieczna. Z drugiej – sposób jej finansowania i warunki uczestnictwa w programie mogą mieć długofalowe konsekwencje.
SAFE II nie jest jedynie techniczną kontynuacją programu finansowania obronności. To element szerszego procesu – budowania nowych mechanizmów zależności finansowej i politycznej w ramach Unii Europejskiej.
W obecnej formie projekt budzi poważne wątpliwości:
-
zwiększa zadłużenie państw,
-
wzmacnia rolę instytucji unijnych w obszarze obronności,
-
może służyć celom politycznym i propagandowym.
Jeśli SAFE ma być realnym wsparciem dla bezpieczeństwa Europy, wymaga znacznie większej przejrzystości i gwarancji zachowania suwerenności państw członkowskich.
W przeciwnym razie stanie się kolejnym przykładem tego, jak pod hasłem „wspólnego dobra” buduje się mechanizmy centralizacji władzy.
źr. wPolsce24











