PiS za 15 tys. zł trafiał do prokuratury. KO za 328 tys. na astronautę dostaje brawa

Uczelnie wydały ponad 4,5 miliona złotych
Polityk Prawa i Sprawiedliwości pochwalił się odpowiedzią, jaką otrzymał na swoją interpelację dotyczącą kosztów organizacji trasy „IGNIS – Polska sięga gwiazd!”, której głównym wydarzeniem miały być spotkania z polskim astronautą Sławoszem Uznańskim-Wiśniewskim, który kilka miesięcy temu poleciał w kosmos. Jak się okazuje, resort nauki przeznaczył na ten cel blisko 6 milionów złotych. Środki zostały rozdzielone pomiędzy siedemnaście uczelni w całym kraju, na których miał wystąpić astronauta, w równych częściach – po 328 125,00 złotych na każdą z nich. W przypadku powstania nadwyżek placówki były zobligowane do ich zwrotu.
Jak się okazuje, zdecydowana większość tych placówek wydała niemal cały budżet przeznaczony na organizację wydarzenia. Przykładowo Politechnika Gdańska, Uniwersytet Warszawski, Politechnika Świętokrzyska oraz Akademia Górniczo-Hutnicza wykorzystały wszystkie otrzymane środki. Siedem uczelni przeznaczyło na ten cel blisko 300 tysięcy złotych lub więcej. Jedynie trzy podmioty wydały mniej niż połowę otrzymanych środków – Uniwersytet Medyczny we Wrocławiu (143 864,15 zł), Politechnika Opolska (143 821,28 zł) oraz Politechnika Poznańska (78 756,58 zł). Łącznie cała operacja w końcowym rozrachunku pochłonęła 4 676 916,01 zł.
Na co poszły pieniądze?
– I teraz najważniejsze: według oficjalnych informacji Ministerstwa sam Sławosz Uznański-Wiśniewski nie otrzymywał za udział w tej trasie wynagrodzenia ani od MNiSW, ani od uczelni. Umowy nie przewidywały dla niego wynagrodzenia. Skoro więc główny gość nie pobierał honorarium, to zasadne jest bardzo proste pytanie: na co dokładnie potrzeba było po 300–328 tysięcy złotych na pojedyncze spotkania? – napisał Matecki.
Jak się okazuje, resort nauki i szkolnictwa wyższego nie zdecydował się przedstawić kosztorysów organizacji spotkań z polskim astronautą, odsyłając w tej sprawie do wspomnianych placówek. Co więcej, w jego ocenie w żadnym ze wskazanych przypadków nie miało dojść do nadużyć czy nieprawidłowości.
Prokuratura milczy
Poseł PiS wskazuje na dużą niekonsekwencję w działaniu organów państwa. W przypadku konferencji, które mieli organizować jego partyjni koledzy w Szczecinie za o wiele mniejsze pieniądze, sięgające około 15 tysięcy złotych, prokuratura kierowana najpierw przez Adama Bodnara, a następnie Waldemara Żurka niemal natychmiast postawiła wszystkim organizatorom zarzuty nadmiernego nadwyrężania budżetu państwa. Jednak w przypadku organizacji spotkań z mężem posłanki KO, na które wydano średnio około 275 tysięcy złotych, takich zdecydowanych działań organów ścigania już nie widzimy.
– I jakoś nie słyszymy, żeby ktoś z tego powodu urządzał naloty, konferencje prasowe czy publiczne spektakle. Nie widzę też zainteresowania tym, dlaczego organizacja jednego zwykłego spotkania – pogadanki – mogła kosztować ponad 300 tysięcy złotych. Żeby było jasne: nie kwestionuję sensu popularyzacji nauki, polskich osiągnięć w kosmosie ani spotkań młodzieży z astronautą. To są wartościowe cele, o ile mamy faktyczne osiągnięcia. Pytam o gospodarowanie publicznymi pieniędzmi. Jeżeli za jedno spotkanie podatnik płaci ponad 300 tysięcy złotych, a sam główny prelegent nie bierze honorarium, obywatel ma pełne prawo wiedzieć, za co dokładnie wystawiono rachunki – podkreśla Matecki.
Źr.wPolsce24 za X











