Parasol ochronny nad legendą. Prokuratura woli zrobić z Wałęsy analfabetę, niż uznać fakty o TW „Bolku”
Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie zdecydowali o zamknięciu postępowania, twierdząc, że brak jest dowodów na sporządzenie odnalezionych doniesień przez Wałęsę. W kuriozalnym uzasadnieniu wskazano, że przyszły lider „Solidarności” w tamtym okresie słabo czytał, nie władał swobodnie pismem i w praktyce był „wtórnym analfabetą”, co miało uniemożliwić mu tworzenie wielostronicowych raportów dla bezpieki.
Z takim stanowiskiem kategorycznie nie zgadza się Instytut Pamięci Narodowej. Historycy przypominają o jednoznacznych wnioskach biegłych z Instytutu Ekspertyz Sądowych im. prof. Jana Sehna w Krakowie, którzy potwierdzili autentyczność odręcznych pism i podpisów tajnego współpracownika „Bolek”. Odrzucenie ekspertyz naukowych na rzecz teorii o analfabetyzmie uznano za próbę wymazania faktów.
Do decyzji odniósł się sam Lech Wałęsa. Były prezydent w emocjonalnym i ironicznym tonie skomentował, że próbuje się z niego zrobić „debila”, zarzekając się, że przez lata nie pisał odręcznie. Niezmiennie odrzuca zarzuty o agenturalną przeszłość, mimo że w przestrzeni publicznej wielokrotnie powracały jego własne, kontrowersyjne słowa o dawnych układach i żądaniach finansowych wobec aparatu PRL.
Czy prokuratura wolała urzędowo ogłosić noblistę analfabetą, byle tylko zabezpieczyć mit założycielski III RP i uniknąć prawnego potwierdzenia fałszywości jego dawnych zeznań?
Więcej w materiale wideo powyżej artykułu.
źr. wPolsce24









