Tusk zapowiada wielkie manewry w Polsce. Według Berlina to „ćwiczenia o niewielkim zakresie”

W poniedziałek w Paryżu doszło do spotkania koalicji chętnych. Wzięło w nim udział około 25 szefów państw i rządów oraz prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski i sekretarz generalny NATO Mark Rutte. Uzgodniono m.in. przeprowadzenie pierwszych międzynarodowych ćwiczeń sił, które koalicja zamierza rozmieścić na Ukrainie po zawarciu rozejmu.
We wtorek premier Donald Tusk ogłosił, że manewry odbędą się jesienią w Polsce.
- Z naszego punktu widzenia kluczowa jest wspólna decyzja, że pierwsze manewry z udziałem wojsk francuskich i brytyjskich odbędą się jesienią tego roku w Polsce. Te ćwiczenia mają przygotować całą zgromadzoną dziś w Paryżu koalicję do udzielenia realnych gwarancji bezpieczeństwa Ukrainie i regionowi - mówił Tusk, sugerując niedwuznacznie, że trzeba to odczytywać jako sukces naszego kraju.
Dopytywany, czy Wojsko Polskie też będzie brało udział w tych ćwiczeniach, odparł, że „założenie jest, że ćwiczenia będą miały charakter wspólny, wielonarodowy”, z tym że do Polski przyjadą głównie Francuzi i Brytyjczycy. - My nie tylko będziemy uczestniczyli, ale jesteśmy w pełnym tego słowa znaczeniu gospodarzami tych ćwiczeń – dodał.
Szybko okazało się, że udziału w manewrach nie planują Niemcy. Poinformowała o tym agencja dpa, powołując się na źródła w niemieckim rządzie. W ćwiczeniach chodzi przede wszystkim o to, by sztaby dowodzenia trenowały ścieżki decyzyjne lub przerzuty wojsk, zwykle bez przemieszczania sprzętu wojskowego czy żołnierzy w terenie – napisała dpa.
„Ćwiczenia sztabowe o niewielkim zakresie” odbędą się bez udziału Niemiec - wyjaśniła agencja.
źr. wPolsce24 za PAP











