Tusk opowiada bajki o masowych powrotach do Polski z emigracji. Wnikliwa analiza miażdży propagandę rządu

Ciekawą analizę statystyk migracyjnych przeprowadził na łamach money.pl główny analityk tego zajmującego się gospodarką portalu Grzegorz Siemonczyk.
Statystyki nabijają cudzoziemcy
Zebrane przez niego dane potwierdzają, że Polska z kraju emigracji stała się krajem imigracji. Dzięki szybkiemu rozwojowi gospodarki w czasach rządów PiS mniej więcej od 2016 roku więcej osób do nas przyjeżdża, niż wyjeżdża na saksy.
„Nie był to jednak efekt masowych powrotów emigrantów do ojczyzny, tylko napływu cudzoziemców i – w dużo mniejszym stopniu – mniejszej skłonności Polaków do wyjazdu” – pisze Siemionczyk.
Sukces gospodarczy w czasach rządów PiS
Polska od lat staje się coraz lepszym miejscem do życia. To jednak też prawie żadna zasługa Donalda Tuska i jego ekipy. Przykładem niech będzie ważny wskaźnik określający możliwości zakupowe mieszkańców danego kraju, czyli rzeczywisty poziom spożycia (AIC). W 2008 roku (czyli za pierwszego rządu PO-PSL) był on o ponad 52 proc. niższy, niż w Niemczech. Dziś, po 8 latach rządów PiS i dzięki wciąż rozpędzonej gospodarce różnica pomiędzy Polską a Niemcami wynosi już tylko 30 proc.
Wymieranie wpływa na liczby
Jest jeszcze jedna przyczyna, dla której z Polski wyjeżdża za pracą coraz mniej osób, co poprawia saldo migracji. W wyniku demograficznej katastrofy społeczeństwo się starzeje. Jest mniej osób w wieku produkcyjnym, mniej więc wyjeżdża.
„Dla porównania, liczba Polaków emigrujących do Holandii w 2024 r. była o 19 proc. niższa niż w 2019 r. i o zaledwie 9 proc. niższa niż w 2014 r. To oznacza, że w horyzoncie dekady spadek liczby emigrantów był nawet mniejszy niż spadek liczby Polaków w wieku produkcyjnym mobilnym” – czytamy na money.pl.
Gdzie tak naprawdę wracają Polacy?
Nie wiadomo także na pewno, czy Polacy wyjeżdżający z krajów, w których dotąd pracowali faktycznie wracają do Ojczyzny. Przykład? Ucieczka naszych rodaków z Wielkiej Brytanii po Brexicie. Wiadomo, że jest nas tam dzisiaj o około 160 tys. mniej, niż w 2016 roku.
- Takiej skali powrotów do Polski nie potwierdzają żadne dostępne dane – zauważa Siemonczyk.
Część Polaków pracujących wcześniej w Wielkiej Brytanii znalazła sobie inny kraj do życia i pracy.
„Pośrednim dowodem na to, że tylko część Polaków wyjeżdżających z Wielkiej Brytanii, Niemiec i Holandii, wróciła nad Wisłę, może być to, że w wielu innych krajach liczba polskich imigrantów ciągle rośnie, mimo tego, że populacja mobilnych Polaków się kurczy” – stwierdza autor money.pl.
Cieszmy się więc z każdego rodaka wracającego do kraju, ale na to, co mówi Donald Tusk i jego ludzie trzeba brać sporą poprawkę.
źr. wPolsce24 za money.pl











