Chodzi o wizytę Karola Nawrockiego na Węgrzech, która – jak stwierdził premier – miała odbyć się wbrew rekomendacjom rządu. Tusk zwrócił się do głowy państwa w ostrych słowach, sugerując, że powinien realizować „polskie, a nie rosyjskie obowiązki”. Na odpowiedź ze strony Kancelarii Prezydenta RP nie trzeba było długo czekać
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz uznał te zarzuty za element „manipulacyjnej polityki rządu”, wymierzonej w prezydenta. Podkreślił, że wizyta w Budapeszcie była związana z obchodami Dni Przyjaźni Polsko–Węgierskiej, które mają wieloletnią tradycję i są stałym elementem relacji między państwami.
Węgry to nasz sojusznik, nawet jeśli na Rosję patrzymy inaczej
Podczas wizyty Karol Nawrocki spotkał się z prezydentem Węgier Tamasem Sulyokiem oraz premierem Viktorem Orbanem. Jak zaznaczył rzecznik, są to demokratycznie wybrani przywódcy państwa będącego członkiem zarówno Unii Europejskiej, jak i NATO.
Padły też argumenty o strategicznej współpracy. Polska i Węgry – jak przypomniano – działają wspólnie w ramach takich inicjatyw jak Grupa Wyszehradzka czy Inicjatywa Trójmorza, a ich relacje gospodarcze sięgają miliardów euro rocznie.
Co kluczowe, Kancelaria Prezydenta podkreśla, że Nawrocki wielokrotnie jasno wypowiadał się w sprawie Rosji. Wbrew sugestiom premiera, stanowisko głowy państwa jest jednoznaczne – Władimir Putin to „zbrodniarz odpowiedzialny za agresję na Ukrainę”.
Rzecznik prezydenta zwrócił też uwagę na kulisy organizacyjne wizyty. Jak ujawniono, jeszcze na krótko przed wydarzeniem planowano obecność przedstawicielki MSZ, jednak jej udział został w ostatniej chwili odwołany.
W odpowiedzi na słowa premiera padły również mocne polityczne oskarżenia. Zdaniem Rafała Leśkiewicza, wypowiedź Tuska to próba przykrycia problemów rządu – od sytuacji gospodarczej po kwestie służby zdrowia.
Pojawił się też kontratak: to nie prezydent, lecz sam Donald Tusk ma – według strony prezydenckiej – angażować się w politykę wewnętrzną Węgier, wspierając opozycyjnego polityka Petera Magyara.
Tusk sam spotykał się z "człowiekiem Putina"
Warto przypomnieć także, że Donald Tusk we wrześniu 2024 roku pojechał do Serbii, gdzie odbył bardzo serdeczne spotkanie z Aleksandarem Vuciciem, który w kolejnym roku spotykał się Władimirem Putinem. Vucić, prezydent tradycyjnie prorosyjskiej Serbii był nazywany nawet "człowiekiem Putina na Bałkanach".
W tym kontekście zarzuty jakie Tusk czyni teraz prezydentowi Nawrockiemu za spotkanie z Orbanem wyglądają co najmniej na hipokryzję, ale czy hipokryzja w zachowaniu Donalda Tuska jeszcze kogoś dziwi?
źr. wPolsce24 za prezydent.pl