Na warszawskim Targówku doszło do tragicznego zdarzenia, w wyniku którego zmarł żołnierz Wojska Polskiego. Do śmierci mężczyzny nie przyczyniły się osoby trzecie.
Do zdarzenia doszło w środowy wieczór na jednej z ulic warszawskiego Targówka. Służby ratunkowe zostały wezwane do mężczyzny, który zasłabł w zaparkowanym samochodzie. Jak potwierdził rzecznik Mazowieckiego Oddziału Żandarmerii Wojskowej, był to żołnierz, który w chwili zdarzenia przebywał poza służbą.
Według przekazanych informacji, mężczyzna nagle stracił przytomność za kierownicą. Został wyciągnięty z pojazdu, a następnie przez ponad godzinę prowadzono resuscytację krążeniowo-oddechową. Niestety, mimo intensywnych działań ratowników, życia żołnierza nie udało się ostatecznie uratować. Wstępnie zdarzenie zostało zakwalifikowane jako losowe.
Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ursynów, która będzie wyjaśniać okoliczności śmierci mężczyzny. Na obecnym etapie nie są znane dokładne przyczyny, które doprowadziły do zasłabnięcia żołnierza.
W Warszawskim Szpitalu Południowym ujawniono istnienie nieoficjalnej, „szybkiej ścieżki” dla wybranych. Podczas gdy zwykli pacjenci czekają na pomoc godzinami, politycy Koalicji Obywatelskiej oraz ich rodziny mieli być przyjmowani błyskawicznie, korzystając z luksusowych warunków niedostępnych dla ogółu.
Wydarzenia, które rozegrały się na ulicach Berlina, zdzierają maskę z dyplomatycznych uśmiechów i pustych frazesów o rzekomym "dobrym sąsiedztwie". Obraz berlińskiej policji pacyfikującej demonstrację Polaków to nie jest zwykły incydent – to brutalny dowód na to, jak bardzo niemiecki system nienawidzi prawdziwej, niekontrolowanej wolności.
Jak daleko sięgają macki politycznych układów? Okazuje się, że nawet do ratujących życie Szpitalnych Oddziałów Ratunkowych. Mateusz Morawiecki ujawnił wstrząsające kulisy funkcjonowania systemu zdrowia i bezpardonowe upolitycznienie stanowisk medycznych.
Premier po raz kolejny udowadnia, że w sztuce zrzucania odpowiedzialności na innych nie ma sobie równych. Podczas ostatniego briefingu, zamiast uderzyć się w pierś w sprawie problemów ochrony zdrowia, szef rządu postanowił winą za zapaść szpitalnictwa obarczyć medyków, samorządowców i bliżej nieokreślony „system”.
Miał być Rafał Trzaskowski, miało być wielkie spotkanie z urzędnikami. Ostatecznie na miejscu została tylko uciekająca świta z Platformy Obywatelskiej, ochrona i... prawdziwe urzędnicze Bizancjum. Reporter Rafał Jarząbek obnaża kulisy tego, jak elita władzy w Warszawie wije się przed niewygodnymi pytaniami o aferę w ochronie zdrowia. Choć prezydent uciekł, uczta czekała na stołach!
Politycy Prawa i Sprawiedliwości Joanna Kwiecień i Łukasz Kmita przeprowadzili kontrolę poselską w Szpitalu Południowym w Warszawie. Obecna władza stworzyła tam uprzywilejowany system dostępu do opieki zdrowotnej dla osób związanych z Koalicją Obywatelską. Podczas wystąpienia symbolicznie rozwinięto czerwony dywan, który miał obrazować omijanie kolejek przez osoby z kręgów władzy, podczas gdy pozostali pacjenci mają czekać znacznie dłużej na pomoc medyczną.