Dostał 90 tys. zł za „powódź” na szczycie góry. Tak traktuje swoich gości: „Pajace, pisowski motłoch”

Przypomnijmy: sprawa dotyczy pensjonatu powiązanego z lokalnymi strukturami Koalicji Obywatelskiej, który znalazł się na liście podmiotów poszkodowanych przez powódź. Oburzenie budzi fakt, że obiekt znajduje się na wysokiej przełęczy w Karkonoszach, gdzie żywioł powodziowy nie miał fizycznej możliwości wyrządzenia strat poprzez zalanie. Podczas gdy wielu przedsiębiorców z dolin walczyło o każdą złotówkę na odbudowę dorobku życia, publiczne środki popłynęły w góry.
„Człowiek sukcesu” i „roszczeniowy motłoch”
W cieniu kontrowersji wokół dotacji postanowiliśmy zweryfikować profil działalności pensjonatu w sieci. To, co znaleźliśmy w sekcji opinii Google, sprawiło, że opadły nam szczęki. Odpowiedzi gospodarza obiektu na jakiekolwiek uwagi czy krytyczne recenzje gości dalekie są od standardów właścicieli pensjonatów – dominują w nich inwektywy, polityczne wyzwiska i jawna pogarda.
Gospodarz nie ukrywa swoich sympatii politycznych, a niezadowolonych gości natychmiast wrzuca do jednego politycznego worka, atakując ich w niewybredny sposób. We wszystkich cytatach zachowaliśmy oryginalną pisownię:
„Andrzeju pisiory wykreowały roszczeniowy motłoch, ktory dla mnie jako człowiekowi sukcesu nie po drodze. I niech raczej omijają Amelkową Chatę. Was zawsze bedziemy gościć z radością i gorącym sercem.”
Polityczne zacietrzewienie pojawia się nawet przy prozaicznych kwestiach dotyczących wyposażenia pokoi:
„Pajacu to nie jest hotel. To obiekt prywatny świadczący usługi noclegowe. Telewizory zabrał Twój idol Kaczyński. Pokój 2 osobowy jest zgodny z przepisami. A na tej wysokości nie obrażaj obiektu bo lepszego staruszku nie widziałeś. Miałeś do wyboru luksusowe schronisko. Ale i to jaśnie Panie nie pasowało. Jesteś nudny.”
Inwektywy zamiast obsługi klienta
Wypowiedzi właściciela pokazują, że każdy, kto ośmielił się zwrócić uwagę na mankamenty obiektu, spotykał się z natychmiastowym, personalnym atakiem. Goście pensjonatu byli określani mianem „klaunów”, „gnid” czy „palantów”:
-
„Bardzo się cieszę że wybrałeś gościu schronisko. Amelkowa nie dla psa kiełbasa. Jak wejdzie klaun do pałacu to królem nie zostanie a pałac stanie się cyrkiem.”
-
„Masz rację. Takie gnidy nie powinne chodzić po prywatnym terenie. Ale czy taki smętek rozumie covto prywatny teren.”
-
„Masz 100% rację. Powinien być odizolowany od takich palantów i cudaków jak ty.”
-
„R**** i ty masz czelnośc jeszcze sie odgryzać. To Twoi znajomi wyrzycili cie z Amelkowej Chaty. Masz racje twoje miejsce jest w kurniku a nie w luksusowym obiekcie ba wysokosci 1150 m. Tacy podobni pajace nie maja wstepu do Amelkowej Chaty i niech omijaja ja szerokim kołem. A tobie radze pij polskie miody pitne.”
Gospodarz nie szczędził także uszczypliwości dotyczących sąsiadów zza granicy i standardów w regionie:
„W czechach jest duzo drozej jedzenie podłe . W sam raz dla ciebie.”
„Widziłas gdzies w Karkonoszach parking na wysokosci 1250 m. Dla takich wkurzajacych Karkonosze powinny być zamkniete.”
Pytania o transparentność i standardy
Zestawienie tych wypowiedzi z faktem przyznania 90 tysięcy złotych rządowego wsparcia rzuca nowe światło na całą sprawę. W przestrzeni publicznej rodzą się pytania o kryteria przyznawania środków pomocowych oraz o to, jak weryfikowane były wnioski osób powiązanych z obozem władzy.
Postawa właściciela, który otwarcie manifestuje pogardę wobec części społeczeństwa, nazywając inaczej myślących ludzi „motłochem” i „gnidami”, a jednocześnie sięga po publiczne fundusze przeznaczone na usuwanie skutków kataklizmu, budzi uzasadniony sprzeciw opinii publicznej. Sprawa ta staje się symbolem podwójnych standardów i wymaga pełnego wyjaśnienia przez odpowiednie organy kontrolne.
źr. wPolsce24








