Tak bardzo chcieli wepchnąć swoich, że teraz mają problem. Była dyrektorka instytutu ograła PSL w sądzie

Sprawa dotyczy Katarzyny Saks, która została odwołana ze stanowiska 6 maja 2024 roku. Według orzeczenia NSA z 19 marca, akt odwołania był wadliwy, ponieważ zarzuty stawiane dyrektorce – mające być „podkładką” pod zwolnienie – nie zostały należycie udowodnione. Sąd zwrócił szczególną uwagę na fakt, że wystąpienie pokontrolne, które miało dowodzić nieprawidłowości, powstało dopiero po odwołaniu Saks z funkcji.
Miejsce dla swoich
Była dyrektorka twierdzi, że jej odejście było motywowane wyłącznie politycznie. Jak relacjonuje, w ministerstwie usłyszała wprost, że „minister chce mieć na jej miejscu kogoś zaufanego”. Proponowano jej dobrowolną rezygnację, grożąc, że w przeciwnym razie „odwrócą każdą klepkę w Instytucie”, by znaleźć powód do zwolnienia.
Resort rolnictwa odpiera te zarzuty, twierdząc, że uchybienia w funkcjonowaniu NIKiDW były „bezsporne”. Wśród oficjalnych powodów dymisji wymieniano m.in. niecelowe wydatkowanie środków na najem samochodów, nieprawidłowy podział przetargów, a nawet brak legalizacji dwóch gaśnic oraz zalegające meble na korytarzach.
Instytut jako „przystań dla ludowców”
Po odwołaniu Katarzyny Saks, stery w instytucie przejęła Nina Sapa, działaczka związana ze Związkiem Młodzieży Wiejskiej (ZMW) oraz była kandydatka Trzeciej Drogi w wyborach samorządowych. „Rzeczpospolita” wskazuje, że NIKiDW stał się miejscem zatrudnienia dla wielu osób powiązanych z PSL i jego młodzieżówką.
W strukturach instytutu odnaleźć można m.in. byłych kandydatów PSL w wyborach oraz osoby prywatnie powiązane z wpływowymi działaczami partii. Sam gmach instytutu, położony przy Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, uchodzi za jedną z najbardziej prestiżowych siedzib podległych resortowi rolnictwa.
źr. wPolsce24 za rp.pl











