Polska

Ta grupa migrantów zalewa Polskę najszybciej, liczby porażają. Kto i dlaczego pozwolił na ten masowy szturm?

opublikowano:
Kolumbijczycy na ulicach, to coraz częstszy widok
Kolumbijczycy na ulicach, to coraz częstszy widok (fot. Fratria/Andrzej Skwarczyński)
Polski rynek pracy i struktura demograficzna przechodzą cichą, ale radykalną rewolucję. Choć uwaga opinii publicznej wciąż skupiona jest przede wszystkim na migrantach ze Wschodu, oficjalne dane oraz alarmujące doniesienia medialne wskazują na zupełnie nowy, niepokojący trend. Jak wynika z analiz rynku oraz raportów Urzędu ds. Cudzoziemców, to właśnie obywatele Kolumbii stali się w ostatnim czasie najszybciej przyrastającą grupą migrantów w Polsce.

Oficjalne statystyki pokazują porażającą dynamikę: na przestrzeni zaledwie kilku lat liczba Kolumbijczyków nad Wisłą wzrosła niemal krotne, a dynamika przyznawanych pozwoleń na pracę między rokiem 2023 a 2024 skoczyła o ponad 350 procent. Polskę, jako rzekome „nowe Eldorado”, zaczynają masowo wybierać przybysze z Ameryki Południowej. Jednak brutalne zderzenie z rzeczywistością pokazuje, że zamiast mitycznej krainy bogactwa, na miejscu bardzo często znajdują potężne kłopoty – a wraz z nimi, problemy zaczynają dotykać również polskie społeczeństwo.

Masowy szturm z drugiego końca świata

Kolumbia to obecnie kraj, z którego wnioski stanowią aż trzy czwarte wszystkich pozwoleń na pracę wydawanych dla migrantów z całej Ameryki Łacińskiej. Coraz częściej stają się oni widoczni w polskich miastach i miasteczkach, trafiając głównie do sektorów niewymagających wysokich kwalifikacji – przetwórstwa przemysłowego, budownictwa, transportu oraz logistyki.

Lewicowo-liberalne media, na czele z portalem Wirtualna Polska, próbują przedstawiać ten proceder w tonie humanitarnej opowieści o ludziach oszukanych przez nieuczciwe agencje pośrednictwa pracy, którzy padają ofiarą rzekomego wyzysku, barier językowych i trudnych warunków bytowych. Jednak dla każdego trzeźwo myślącego obserwatora kluczowe staje się inne pytanie: kto i dlaczego pozwolił na tak masowy i niekontrolowany napływ ludności z tak odległego, obcego nam kulturowo kręgu cywilizacyjnego?

Naiwność imigrantów i bezradność systemu

Artykuł WP wskazuje, że Kolumbijczycy przybywają do Polski skuszeni wizjami łatwego zarobku w euro lub złotówkach, które bezrefleksyjnie przeliczają na swoją walutę narodową. Na miejscu okazuje się jednak, że rzeczywistość drastycznie odbiega od obietnic latynoskich werbowników. Cudzoziemcy nie znają języka, prawa, ani realiów życia w Europie Środkowej. Często lądują w przepełnionych kwaterach pracowniczych, tracą zatrudnienie lub stają się obciążeniem dla lokalnych systemów pomocy społecznej i urzędów.

Z konserwatywnego punktu widzenia ten „szturm” obnaża głęboką patologię polityki migracyjnej. Zamiast promować rodzimych pracowników, polski rynek uzależnia się od taniej siły roboczej z krajów podwyższonego ryzyka. Kolumbia, choć kulturowo katolicka i pod tym względem nam bliska, to jednak od dekad zmaga się z ogromną przestępczością, wojnami karteli narkotykowych i głęboką destabilizacją społeczną. Importowanie dziesiątek tysięcy ludzi z regionu świata o tak odmiennej strukturze społecznej, z różnymi powiązaniami  – bez odpowiedniej weryfikacji i strategii asymilacyjnej – to igranie z ogniem.

Czas na opamiętanie

Doświadczenia państw Europy Zachodniej jasno pokazują, jak kończy się bezkrytyczne otwieranie drzwi dla masowej migracji zarobkowej z odległych kontynentów. Początkowe zapewnienia o tym, że przybysze „będą tylko pracować”, szybko weryfikowane są przez rzeczywistość – pojawiają się problemy z przestępczością, gettoizacją, tworzeniem zamkniętych enklaw i rosnącymi kosztami socjalnymi, które ostatecznie ponosi polski podatnik.

Skoro media głównego nurtu same zaczynają zauważać, że „nowe Eldorado” zamienia się w pasmo kłopotów, polskie władze muszą natychmiast zareagować. Statystyki nie kłamią: Kolumbijczycy napływają najszybciej. Czas zatrzymać ten niekontrolowany proceder, uszczelnić system wydawania pozwoleń na pracę i postawić bezpieczeństwo oraz spójność kulturową Polski na pierwszym miejscu – zanim problemy, które ci ludzie przywożą ze sobą, na stałe zagoszczą na naszych ulicach.

źr. wPolsce24 za wp.pl

Polska

ROZMOWA WIKŁY. „To przekracza granice wyobraźni”. Kukiz ostro o serii afer w warszawskim szpitalu

opublikowano:
Paweł Kukiz o szpitalu południowym, Ukrainie i przyszłości Polski
- Mój ojciec, który był świetnym specjalistą, przez całe życie zarobił tyle, ile ten szczyl w ciągu pół roku - mówi w telewizji wPolsce24 Paweł Kukiz, porównując zarobki swojego ojca lekarza pracującego jeszcze w PRL i Dawida Kacprzyka, koordynatora SOR w Warszawskim Szpitalu Południowym, który zrobił karierę finansową dzięki aktywności w Koalicji Obywatelskiej.
Polska

To nie koniec afery w Szpitalu Południowym. Szokujące, co robili ze zwłokami!

opublikowano:
Kolejne nieprawidłowości w warszawskim Szpitalu Południowym, w tym zarzuty dotyczące fałszowania dokumentacji oraz nielegalnych opłat za wydawanie ciał zmarłych pacjentów.
Szpital Południowy (fot.Fratria)
Nie milkną echa afery szpitalnej, a na jaw wychodzą kolejne fakty dotyczące warszawskiego Szpital Południowy. Tym razem coraz głośniej mówi się o procederze określanym mianem „handlu zwłokami”.
Polska

ROZMOWA WIKŁY: Tusk nie jest zbyt mądry, będzie chronił układ

opublikowano:
Robert Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą na antenie wPolsce24)
Robert Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Od makabrycznego horroru w warszawskim Szpitalu Południowym, przez rażący cynizm polityków Koalicji Obywatelskiej, aż po skandaliczny panteon na Ukrainie, gdzie hołd mają odbierać mordercy Polaków. Poseł Konfederacji Korony Polskiej, Roman Fritz w rozmowie z Marcinem Wikłą obnaża hipokryzję i nieudolność obecnej władzy.
Polska

Nowe ustalenia prokuratury! Co naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie?

opublikowano:
Prokurator Piotr Skiba podczas konferencji prasowej
Prokurator Piotr Skiba podczas konferencji prasowej (fot wPolsce24)
Co naprawdę działo się za zamkniętymi drzwiami prosektorium Szpitala Południowego w Warszawie? Wstrząsające doniesienia o łapówkach, fałszowaniu urzędowych dokumentów i rzekomym bezczeszczeniu ludzkich szczątków wreszcie znalazły się pod lupą prokuratury. Choć śledczy próbują bagatelizować część zarzutów, obraz patologii wyłaniający się z najnowszych ustaleń organów ścigania budzi ogromny niepokój i każe zapytać o nadzór nad warszawskimi placówkami ochrony zdrowia.
Polska

Prezydent podpisał pięć ustaw, dwie zawetował, jedną skierował do TK. Obywatelskie projekty nadal w zamrażarce Czarzastego

opublikowano:
AWIK5403 (1).webp
Karol Nawrocki (fot.Fratria/Andrzej Wiktor)
Prezydent Karol Nawrocki podjął kolejne decyzje legislacyjne. 2 lipca głowa państwa podpisała pięć ustaw, skorzystała z prawa weta w przypadku dwóch, a jedną skierowała do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli prewencyjnej. Jak poinformował rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz, podpisane zostały m.in. nowelizacje Prawa oświatowego, Kodeksu postępowania karnego, ustawa o związku metropolitalnym w województwie pomorskim oraz ustawa deregulacyjna w zakresie energetyki.
Polska

Skandal w Pilchowicach. 11 ton martwych ryb, a Henning-Kloska i Zielińska nie raczyły przyjechać

opublikowano:
Pracownicy w kamizelkach ratunkowych stoją na odsłoniętym dnie zbiornika wodnego przy zaporze, gdzie poziom wody został znacznie obniżony w trakcie opróżniania Jeziora Pilchowickiego.
Opróżnianie Jeziora Pilchowickiego – prace przy zaporze i dramatycznie niski poziom wody w zbiorniku (fot. wPolsce24)
Woda z Zalewu Pilchowickiego została spuszczona, a w jej miejscu pozostało cmentarzysko. Ponad jedenaście ton śniętych ryb, niewyobrażalny smród, a w okolicy – zupełna cisza. Działacze ekologiczni, którzy zwykle nie przebierają w słowach, tym razem nie pojawili się na miejscu. „Nie ma ekologów” – mówią mieszkańcy, zadając pytanie: gdzie są ci, którzy tak chętnie bronią przyrody, gdy giną ryby? I dlaczego politycy odpowiedzialni za środowisko nie fatygują się, by zobaczyć katastrofę na własne oczy?