Polska

Szokujące ustalenia dziennikarki: Schroniskom bardziej opłaca się trzymać psy, niż oddawać je do adopcji

opublikowano:
Dla niektórych właścicieli schronisk trzymanie zwierząt to interes. Plakat zachęcający do adopcji
Dla niektórych właścicieli schronisk trzymanie zwierząt to interes (fot. Fratria)
Ostatnie doniesienia medialne ujawniają mroczną stronę funkcjonowania części schronisk dla zwierząt w Polsce. Jak wynika z artykułu Julii Mraczny opublikowanego w serwisie portal.faktura.pl, wiele miejsc, stworzonych do opieki nad porzuconymi psami i kotami, stało się elementem patologicznego rynku, gdzie cierpienie czworonogów przekłada się na finansową korzyść. 

Zaniedbania, które ujrzały światło dzienne

Autorka tekstu opisuje sytuacje, które wielu czytelników uważa za barbarzyńskie: wychudzone i zmarznięte psy, zdewastowane kojce, metalowe miski z zamarzniętą wodą, a nawet znalezione zakrwawione kije obok boksów. Dopiero publiczne reakcje, w tym interwencje znanych osób, m. in. piosenkarki Dody, sprawiły, że opinia publiczna i instytucje państwowe zaczęły w ogóle zwracać uwagę na problem. 

Biznes na cierpieniu?

Według Mraczny, patologie nie wynikały jedynie z braku empatii ze strony opiekunów schronisk, winny jest system, w którym trzymanie zwierzęcia w placówce może być bardziej „opłacalne” niż jego adopcja. Schroniska otrzymują bowiem znaczące środki publiczne na utrzymanie każdego zwierzęcia — co, w skrajnych przypadkach, może stanowić zachętę do przetrzymywania ich w placówce jak najdłużej zamiast ułatwiania adopcji. W swoim artykule dziennikarka skrupulatnie przedstawia te wyliczenia.

Tym można tłumaczyć fakt, że w wielu placówkach proces adopcji jest skomplikowany i długi, a procedury znacznie szersze niż zwykłe sprawdzenie, czy "chętny się nadaje". 

Przykłady skrajnych zaniedbań

W tekście opisano m.in. przypadki schroniska w Sobolewie, w którym m.in.:

  • psy były niedożywione i pozbawione opieki weterynaryjnej,

  • boksy były przepełnione, a budy nieocieplone,

  • dochodziło do przypadków nieuzasadnionego usypiania zwierząt. 

Zarzuty wobec właściciela tej placówki sięgają wielu lat, a akta sprawy liczą dziesiątki tomów. Mimo to, jak wskazuje autorka, reakcja władz lokalnych i organów ścigania była opóźniona lub niewystarczająca. 

Patologie systemowe

Mraczny podkreśla, że problem nie ogranicza się do pojedynczych przypadków, ale ma pierwotne przyczyny systemowe. Chodzi m.in. o:

  • brak skutecznych mechanizmów kontroli nad finansowaniem schronisk,

  • niskie wymogi jakościowe wobec placówek,

  • system dotacji oraz refundacji, który nie premiuje adopcji, a utrzymanie zwierząt. 

Szerszy kontekst problemu

Specjaliści i organizacje zajmujące się ochroną zwierząt od dawna zwracają uwagę na to, że praktyki w niektórych schroniskach odbiegają od standardów dobrostanu zwierząt. Raporty pokazują, że problem przeludnienia, braku odpowiedniej opieki i zaniedbań występuje w wielu placówkach, a niedostateczne finansowanie i nadzór utrudniają poprawę sytuacji. 

Co to oznacza dla społeczeństwa?

Tekst Julii Mraczny zasługuje na omówienie, bo to gorzkie ostrzeżenie: bez reform systemowych i realnej kontroli publicznej, system pomocy zwierzętom może stać się źródłem patologii, a nie ratunku.

Tymczasem w polskim Sejmie wciąż mrożona jest ustawa przygotowana przez prezydenta Karola Nawrockiego, która pomogłaby rozwiązać choć część problemów. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty nie dopuszczając ustawy pod obrady, nie waha się wykorzystywać dobrostanu zwierząt w doraźnej walce politycznej.

Czworonogi, które powinny znaleźć bezpieczny dom i opiekę, nierzadko doświadczają cierpienia i zaniedbania, podczas gdy środki publiczne przeznaczone na ich dobro są konsumowane bez wystarczających efektów.

źr. wPolsce24 za portal.faktura.pl, ESDAW

Polska

Burza dyplomatyczna wokół Czarzastego. Tusk wchodzi do gry i poucza

opublikowano:
mid-26203328 ok
Donald Tusk stanął murem za politykiem Lewicy (fot. PAP/Paweł Supernak)
„Panie ambasadorze Rose, sojusznicy powinni się szanować, a nie pouczać” - napisał na platformie X premier Donald Tusk w odpowiedzi na wpis amerykańskiego dyplomaty, w którym ten powiadomił o zerwaniu kontaktów z marszałkiem Sejmu Włodzimierzem Czarzastym.
Polska

Salonowe autorytety wciąż opłakują wygraną Karola Nawrockiego. "To nawet nie on jest problemem"

opublikowano:
elity2
Kim są ludzie, którzy roszczą sobie prawo do bycia sumieniem narodu, choć nie potrafią ukryć pogardy do własnego społeczeństwa? Odpowiedzi szuka reporterka Wiadomości wPolsce24 Magdalena Wierzchowska.
Polska

Andrzej Duda dla wPolsce24 ostro o obecnej władzy: „Ten rząd rządzi przemocą. To normalna bandyterka”

opublikowano:
duda
Były prezydent Andrzej Duda w emocjonalnej rozmowie w programie „Na Linii Ognia” przedstawił druzgocącą ocenę obecnej sytuacji w Polsce. Jego zdaniem po przejęciu władzy przez rząd Donalda Tuska doszło do głębokiego kryzysu praworządności, a państwowe instytucje – zwłaszcza prokuratura i sądy – są wykorzystywane jako narzędzie walki politycznej.
Polska

PiS przechodzi do ofensywy w sprawie wschodnich kontaktów Czarzastego. „Sprawa najwyższej wagi państwowej"

opublikowano:
Nad Włodzimierzem Czarzastym zbierają się czarne chmury
Nad Włodzimierzem Czarzastym zbierają się czarne chmury (Fot. PAP/Piotr Nowak)
Prawo i Sprawiedliwość składa wniosek w sprawie marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. Politycy partii domagają się wyjaśnień dotyczących jego domniemanych „wschodnich kontaktów” oraz przejścia pełnej procedury weryfikacyjnej wymaganej przy dostępie do informacji niejawnych.
Polska

ROZMOWA WIKŁY. Jachira przyznała, że grała w ruskim filmie. Zaskakujące tłumaczenie

opublikowano:
Klaudia Jachira w rozmowie z Marcinem Wikłą na antenie telewizji wPolsce24
Klaudia Jachira w rozmowie z Marcinem Wikłą (fot. wPolsce24)
Posłanka Koalicji Obywatelskiej i Zielonych Klaudia Jachira była gościem programu „Rozmowa Wikły” na antenie telewizji wPolsce24. Rozmowa szybko przerodziła się w pokaz politycznej lojalności wobec obecnej większości rządzącej, pełen kontrowersyjnych tez, ataków na prezydenta oraz prób rozmywania niewygodnych faktów.
Polska

Trzeba bić na alarm. Nie tylko porodówki, także przedszkola idą pod nóż!

opublikowano:
Likwidacja placówek przedszkolnych już się dokonuje. W Warszawie zlikwidowano już cztery
Likwidacja placówek przedszkolnych już się dokonuje. W Warszawie zlikwidowano już cztery (Fot. Fratria)
Jeśli nawet w najbliższych latach udałoby się odbić od demograficznego dna, może się okazać, że… nie będzie gdzie rodzić, a później także gdzie posłać dzieci do przedszkola. Polska wchodzi w etap, w którym skutki zapaści demograficznej przestają być prognozą, a stają się codzienną praktyką samorządów. Po zamykanych porodówkach przychodzi czas na żłobki i przedszkola.