Sroga zima przypomniała, jak wyjątkowym i bogatym językiem jest polski. Oto słowa, których prawie nikt już nie pamięta

Zestawienie dawnych nazw zimowych zjawisk przyrodniczych opublikowało w mediach społecznościowych Towarzystwo Krajoznawcze Krajobraz. Pomysłodawcą inicjatywy jest Jan Mencwel, członek towarzystwa.
– To w większości dość stare słowa i nie jest przypadkiem, że mamy w języku polskim tyle zwrotów opisujących zimowe zjawiska. Zimy trwały u nas zwykle długo, były mroźne i śnieżne. Mamy więc bardzo dużo określeń, które po prostu zapomnieliśmy – powiedział Jan Mencwel.
Mróz jest „nasz”, słowiański
Zdaniem językoznawców nie chodzi wyłącznie o sentyment. Nazwy związane z zimnem zajmują w polszczyźnie miejsce szczególne.
– Nazwy zimna i tego, co z zimną związane, są w polszczyźnie i w językach słowiańskich trochę bardziej swoiste niż nazwy związane z ciepłem. Mróz i lód jest nasz, słowiański. To nie znaczy, że inni nie mają na nie określeń, ale być może w tych określeniach zimna pojawia się ślad dawnych epok, kiedy rzeczywiście było nam dość zimno – zauważa prof. Marek Łaziński.
Co oznaczają te zapomniane słowa?
Wśród przywróconych określeń znalazł się m.in. śryż — skupisko gąbczastych bryłek z kryształków lodu, tworzących się w rzekach przy temperaturze poniżej zera. To także pierwszy etap zamarzania rzeki.
Okiść to z kolei gruba warstwa ciężkiego, mokrego śniegu osiadającego na drzewach, często prowadząca do łamania gałęzi, a nawet całych pni.
Szreń oznacza twardą, zbitą pokrywę śnieżną powstałą po częściowym roztopieniu i ponownym zamarznięciu. Lepiej znana szadź to osad lodu tworzący się z przechłodzonych kropelek wody.
Wyjątkowo malowniczym określeniem są morszkulce — naturalne kule lodowe tworzące się na brzegach mórz i jezior, gdy fale poruszają wodę o temperaturze bliskiej zera.
Na liście znalazły się także oparzelisko — miejsce na torfowisku, jeziorze lub rzece, które nie zamarza nawet przy silnym mrozie, oraz torosy, czyli spiętrzenia kry lodowej napierającej na siebie.
Inne rzadziej używane słowa to sastrugi (fałdy śniegu uformowane przez wiatr) czy przetaina — miejsce, gdzie lód lub śnieg stopniał i łatwo wpaść w wodę.
Język ludzi bliskich naturze
Jak podkreśla Michał Książek, przyrodnik i autor „Atlasu dziur i szczelin”, wiele z tych słów wciąż funkcjonuje w wąskich środowiskach.
– My, przyrodnicy, ludzie obcujący z przyrodą, używamy tych słów, które potocznie funkcjonują rzadko. Wraz z nastaniem zimy używamy np. słowa szreń, oznaczającego twardy zbity śnieg, po którym stąpają i w który zapadają się np. sarny – powiedział Książek.
Jednocześnie zwraca uwagę, że zmiany klimatu wpływają nie tylko na przyrodę, ale i na język.
– Język polski, który wywodzi się w dużej mierze z ludowej polszczyzny, był bardzo blisko zjawisk pogodowych. Na opady deszczu i śniegu mamy co najmniej kilkanaście określeń. Tegoroczna zima więc nieco ratuje nas od zapomnienia tych słów – dodał przyrodnik.
Miasta zabierają słowa
Zdaniem prof. Marka Łazińskiego zanik takich określeń to także efekt przemian społecznych XX wieku.
– Im mniej nas mieszka poza miastem i ma szansę na co dzień oglądać konkretne zjawiska przyrodnicze i je nazywać, tym mniej są nam te słowa potrzebne, nawet niezależnie od tego, jak ostra jest zima – wskazał.
Co ciekawe, niektóre z tych terminów nigdy nie były powszechne. Prof. Łaziński przypomina, że w słowniku Witolda Doroszewskiego pojawiają się z dopiskiem „tak zwany”.
– W „Trybunie Ludu” z 1965 roku można przeczytać: „na otwartym morzu zamarzanie poprzedza pojawienie się igiełek lodu w postaci zawiesin tak zwanego śryżu”. Skoro użyto „tak zwanego”, to znaczy, że nawet wtedy nie było to słowo oczywiste – tłumaczył językoznawca.
Jak podsumował, kluczowe jest to, czy przeciętny człowiek miał okazję zobaczyć dane zjawisko na własne oczy. A choć dziś wszystko możemy zobaczyć w internecie, na co dzień niewielu z nas potrzebuje słowa „morszkulce”.
Słownik – zapomniane słowa polskiej zimy
Śryż - skupisko gąbczastych bryłek utworzonych z kryształków lodu. Powstaje w rzekach przy temperaturze poniżej 0°C i stanowi pierwszy etap zamarzania wody.
Okiść - gruba, ciężka warstwa mokrego śniegu osiadająca na drzewach, często powodująca łamanie gałęzi, a nawet całych pni.
Szreń - twarda, zbita pokrywa śnieżna powstająca po częściowym roztopieniu i ponownym zamarznięciu śniegu. Charakterystyczna dla mroźnych zim.
Szadź - osad lodu tworzący się z przechłodzonych kropelek wody, osiadających na gałęziach, liniach energetycznych czy konstrukcjach.
Morszkulce - naturalne kule lodowe tworzące się na brzegach mórz i jezior, gdy fale poruszają wodę o temperaturze bliskiej 0°C.
Torosy - spiętrzenia kry lodowej powstające w wyniku jej napierania i pękania — szczególnie widowiskowe na zamarzających rzekach i jeziorach.
Oparzelisko - miejsce na torfowisku, jeziorze lub rzece, które nie zamarza nawet podczas silnych mrozów.
Sastrugi - fałdy i grzbiety śniegu uformowane przez silny wiatr, często spotykane na otwartych przestrzeniach.
Przetaina - miejsce, w którym lód lub śnieg stopniał, tworząc niebezpieczną przerwę w pokrywie — łatwo wpaść w wodę.
Kra - oderwane fragmenty lodu unoszące się na rzekach lub zbiornikach wodnych podczas odwilży lub zamarzania.
źr. wPolsce24 za PAP/sjp.pwn.pl











