Zamiast w klasach, dzieci uczą się w środku lasu. Spór o szkołę w podwarszawskiej gminie

Jak informuje Przegląd Regionalny, placówka prowadzona przez fundację Mosty Edukacji miała siedzibę w budynku wynajmowanym od Instytutu Badawczego Leśnictwa. Tuż przed rozpoczęciem kolejnego roku szkolnego dostała jednak decyzję, że nie może już z niego korzystać.
Lekcje w środku lasu
W efekcie lekcje odbywają się w lesie, a dzieci uczą się na plandekach. Dyrektor szkoły Katarzyna Lachowicz powiedziała Radiu Kolor, że rozstawiono już namioty, a niedługo pojawią się stoły i krzesła i stworzymy po prostu klasę szkolną.
Jak informuje portal Zero, zaistniałej sytuacji winna jest decyzja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Pruszkowie. Wójt gminy Raszyn Bogumiła Stępińska-Gniadek powiedziała portalowi, że 20 sierpnia nakazano wstrzymanie użytkowania obiektu na 180 dni. Wyjaśniła, że placówka nie może używać tego budynku ze względu na niezgodność prowadzonej działalności z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.
- Nie jest to ani sprawa nowa, ani świeża, bo zarówno instytut, który wynajmuje ten budynek, jak i szkoła MOC, doskonale wiedzieli, jakie są postanowienia miejscowego planu gospodarowania przestrzennego, jakie są uwarunkowania dotyczące prowadzenia pracowni oświatowej w budynku, który ma status budynku aktualnie administracyjno-laboratoryjnego – powiedziała.
Nie dostali zgody
Wójt poinformowała, że fundacja wielokrotnie zwracała się do gminy o wydanie zaświadczenia potwierdzającego zgodność prowadzenia działalności oświatowej z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, ale gmina odmawiała. - Na tej działce, między innymi z uwagi na jej uwarunkowania i położenia wokół różnych ulic, które znajdują się w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego, nie może być prowadzona działalność, która wiąże się z wielogodzinnym przebywaniem dzieci – tłumaczy.
Fundacja twierdzi, że budynek ma wszystkie wymagane odbiory, w tym przeciwpożarowe i sanitarne, oraz jest bezpieczny dla użytkowników. Problemy są natomiast z formalnościami związanymi z użytkowaniem obiektu, a nie jego stanem technicznym. Zwraca też uwagę, że gmina wpisała szkołę do ewidencji, ze wskazaniem tej lokalizacji, w czerwcu 2025 r.
- Rozpoznajemy działania gminy jako nieprzypadkowe, w takim sensie, że nie ma tutaj współpracy, a mamy doświadczenie z inną gminą, w której sprawa wygląda zupełnie inaczej, gdzie jest się wzajemna życzliwość i pomoc. Natomiast tu faktycznie była taka sytuacja, że na radzie gminy zostało jasno powiedziane: „To nie nasze dzieci”, i że oni tej szkoły tutaj nie chcą - powiedziała przedstawicielka fundacji Magdalena Sierocka.
- Dla nas ta placówka pojawiła się w systemie oświatowym tak naprawdę od stycznia tego roku – powiedziała Zero pani wójt. Stwierdziła, że wcześniej właściciele placówki pojawiali się w urzędzie i przedstawiali różne informacje dotyczące planowego wykorzystania budynku, np. koncepcję edukacji domowej czy wykorzystania obiektu jako siedziby.
Dodała, że już w grudniu 2025 podmiot wynajmujący budynek miał zostać poinformowany o prowadzonym postępowaniu i poproszony o przedstawienie odpowiednich dokumentów. - Według mnie próbują wymusić na gminie, zawierając umowy z rodzicami na rozpoczęcie edukacji szkolnej od września, żebyśmy wydali zaświadczenie, które już od dłuższego czasu jest odmawiane. To jest literalnie niezgodne z miejscowym planem – powiedziała.
Byłoby za głośno
TVN24 informuje, że planie miejscowym znalazło się zastrzeżenie, że z powodu bliskości dróg publicznych: Alei Krakowskiej i ul. Słonecznej – nie należy w tym miejscu sytuować placówek, w których stale lub przez dłuższy czas przebywają dzieci, bo będą zbyt narażone na hałas. - Plan nie wyklucza, że tutaj nie może być szkoły. Plan jest w taki sposób interpretowany przez gminę. I to jest osią naszego braku porozumienia – twierdzi prezes fundacji Paulina Milonas.
Wójt Raszyna twierdzi, że istnieje opcja wyłączenia od ograniczeń związanych z akustyką, ale wymaga to stosownych badań i ekspertyz. - Przedstawiciele fundacji doskonale o tym wiedzieli, natomiast nigdy nie podjęli jakiejkolwiek inicjatywy, żeby doprowadzić do zgodności prowadzonej działalności z przepisami – przekonuje.
Rodzice protestują
Rodzice uczniów są wściekli na gminę i uważają, że uniemożliwia ich dzieciom normalną naukę. - Czuję niepokój i bezradność. Mam dwoje dzieci, w drugiej i siódmej klasie. Starsze dziecko prawdopodobnie sobie poradzi, ale dla młodszego ta sytuacja może być bardzo trudna. Dla dzieci w młodszych klasach ważne jest, by czuły się bezpieczne. Najbardziej obawiam się, że gdyby szkoła przestała istnieć, dziecko trafiłoby do szkoły systemowej, z której ze starszym dzieckiem już uciekliśmy – powiedziała Przeglądowi Regionalnemu jedna z matek.
Przed Urzędem Gminy w Raszynie odbył się już ich protest. Spotkali się z panią wójt, ale to spotkanie nie przyniosło żadnego rozwiązania. Kolejne ma się odbyć pod koniec września, ale zarówno rodzice, jak i szkoła chcę je przyspieszyć. Rodzice zapowiadają też szerokie działania kontrolne i skierowanie wniosków o dostęp do informacji publicznej do 17 instytucji, które mają związek z tą sprawą. Chodzi im m.in. o ustalenie kiedy poszczególne instytucje wiedziały, że jest problem i dlaczego decyzja zapadła tuż przed rozpoczęciem roku.
źr. wPolsce24 za Przegląd Regionalny, Portal Zero, TVN24









