Brutalne eksmisje na Osiedlu Maltańskim w Poznaniu. Czy ktoś się przejmie losem mieszkańców?
Jak podaje PAP Stowarzyszenie Maltańskie Nasz Dom podkreśliło w pismach, że od ponad dwóch lat bezskutecznie kieruje wnioski i prośby o pomoc do władz miasta Poznania. I nie otrzymuje żadnej odpowiedzi. Tymczasem problem narasta.
Z działek osiedle
Historia sporu o Osiedle Maltańskie jest długa. Parafia św. Jana Jerozolimskiego za Murami była właścicielem terenu przynajmniej od końca 1883 r. Przed wojną został on udostępniony niezamożnym osobom, by mogły uprawiać tam warzywa i owoce.
Po II wojnie światowej zarząd nad terenem przejęły Pracownicze Ogródki Działkowe „Wolność”, które nie wypowiedziały kontraktu parafii. Problem polega na tym, że z czasem ludzie zaczęli stawiać tam domy i mieszkać na stałe. Z prowizorycznych altan i domków powstała osada. Przez dziesięciolecia ludzie mieli tam adresy, meldunki, płacili podatki, a miasto traktowało ten obszar jak część tkanki miejskiej.
Ogrody działkowe formalnie funkcjonowały do końca 1993 r. W kolejnym roku miasto nadało temu miejscu status osiedla, podczas gdy właścicielem gruntu cały czas był Kościół. I spór trwał.
Wchodzi deweloper
Pod koniec stycznia parafia sprzedała ok. 12,2 ha gruntu firmie JHM Development należącej do giełdowej grupy Mirbud. Wartość transakcji wyniosła 421 mln zł. Na nieruchomości, na której jest ok. 280 parceli, ma powstać ok. 2 tys. lokali mieszkalnych.
Eksmisje ruszyły w zeszłym miesiącu. Pierwszą eksmitowaną osobą był pan Krzysztof, z którym rozmawia reporter telewizji wPolsce24 Rafał Jarząbek. Pan Krzysztof mieszkał na osiedlu 33 lata. Jako propozycję rekompensaty - jak mówi - dostał pokój w hostelu na miesiąc i 12 tys. zł.
W środę odbyła się kolejna eksmisja tym razem pani Sandry i jej 15-letniego syna. Eksmisję próbowali zablokować działacze anarchistyczni, aktywiści walczący o prawa lokatorów. Policja siłą usunęła demonstrantów i wylegitymowała ponad 60 osób. Dwie osoby zostały poszkodowane.
W tym roku ma się odbyć jeszcze 100 eksmisji.
Gdzie są politycy, samorządowcy? Czy ktoś się interesuje losem wyrzucanych na bruk ludzi? O tym w materiale Rafała Jarząbka.
źr. wPolsce24
(fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk)









