Śledczy apelują do Dody w sprawie śmierci Litewki. „Inicjatywa na własną rękę”

Po tragicznej śmierci posła Lewicy Łukasza Litewki w internecie zaroiło się od mniej lub bardziej poważnych opinii kwestionujących oficjalną wersję wydarzeń. Według nich 57-letni kierowca wjechał w parlamentarzystę jadącego na rowerze, bo, jak sam twierdzi, zasłabł. Prokuratura nie daje wiary jego wyjaśnieniom, ale na razie nie ma mowy o żadnym „drugim dnie” sprawy. Śledczy badają obecnie, czy mężczyzna nie korzystał przypadkiem w feralnej chwili z telefonu komórkowego. Rozmawiając albo wysyłając sms-a mógł stracić panowanie nad kierownicą i uderzyć w posła.
„Drugie dno” zdaje się jednak dostrzegać na przykład Dorota Rabczewska. Piosenkarka zamieściła w internecie apel. Prosi o wszystkie informacje dotyczące 57-letniego kierowcy. Oferuje za nie nagrodę w wysokości 25 tys. złotych.
- Na razie mam dużo informacji od osób, które z nim pracowały. Dużo już wiem – twierdzi Doda.
Działania piosenkarki nie podobają się prowadzącej sprawę Prokuraturze Okręgowej w Sosnowcu. Jej rzecznik, Bartosz Kilian zaapelował, by Doda się zatrzymała.
- Bardzo proszę opinię publiczną o zaniechanie jakichkolwiek prób identyfikacji tego mężczyzny, nawiązywania z nim kontaktu, dokonywania samosądu lub osądzania na własną rękę – powiedział „Faktowi”.
- Zwracam się do samej pani Doroty Rabczewskiej: niech pozwoli nam działać i nie podejmuje żadnych inicjatyw na własną rękę – dodał prokurator Kilian.
57-letni mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Może jednak wyjść na wolność po wpłaceniu 40 tys. złotych poręczenia majątkowego.
źr. wPolsce24 za "Fakt"











