Skandal w TVP Info w likwidacji! Głupota czy celowe antypolskie kłamstwo? Takie słowa nigdy nie powinny paść w publicznym medium

W internecie głośno zrobiło się o fragmencie programu sportowo-informacyjnego TVP Info w likwidacji. Na nagraniu, które błyskawicznie obiega media społecznościowe, słyszymy relację z meczu Egipt-Iran. Prowadzący program, omawiając sędziowanie tego spotkania przez Szymona Marciniaka, postanowił wpleść w swoją wypowiedź wątki geopolityczne. To, co padło z jego ust, przekracza jednak wszelkie granice publicystycznej rzetelności i zwyczajnej przyzwoitości.
„Polska wspiera agresję Rosji” – Szokujące słowa na wizji
Dziennikarz, komentując obsadę sędziowską, stwierdził, że obie federacje (egipska i irańska) protestowały przeciwko obecności polskiego sędziego „ze względów politycznych”. Chwilę później na antenie padło sformułowanie, które natychmiast wywołało falę oburzenia:
(...) nie chciały, ze względów politycznych, polskiego sędziego, no bo Polska wspiera agresję... [tu następuje wymowne chrząknięcie] Rosji na Ukrainę”.
Słowa te brzmią wręcz nieprawdopodobnie w ustach pracownika polskiej telewizji publicznej. Przypomnijmy, że Polska od samego początku pełnoskalowego konfliktu jest jednym z kluczowych i najbardziej bezkompromisowych sojuszników Ukrainy, przekazując miliardy złotych na pomoc militarną, humanitarną oraz przyjmując miliony uchodźców. Sugerowanie na oficjalnej antenie, że nasz kraj rzekomo „wspiera agresję Rosji”, to nie tylko potwarz dla polskiej racji stanu, ale również powielanie narracji rodem z kremlowskiej propagandy.
Bezczelna manipulacja i cenzura ideologiczna?
To jednak nie koniec kuriozalnych doniesień, jakie zaserwowano widzom. Komentator TVP Info w likwidacji całkowicie rozminął się z prawdą w kwestii realnych przyczyn protestów wokół sędziowania i symboliki na turnieju.
Zamiast rzetelnej informacji o tym, że spór dotyczył prób przemycania na boiska ideologicznych akcentów – w tym słynnych, kontrowersyjnych tęczowych opasek, które budziły sprzeciw wielu konserwatywnych federacji oraz gospodarzy – widzom zaserwowano toporną geopolityczną bajkę. Prawdziwe tło ideologicznego konfliktu zostało zamiecione pod dywan, a w jego miejsce wstawiono kłamliwy atak na dobre imię Polski.
Ciężko nam wierzyć, że to było tylko przejęzyczenie czy zwykła głupota. Choć dla redaktora, to byłoby chyba najlepsze tłumaczenie. Niestety, kilka dni temu byliśmy świadkami, jak na antenie tej samej stacji redaktor Jarosław Kurski z "Gazety Wyborczej" suflował już skrajnie antypolskie tezy. Nie on jeden zresztą.
Dokąd zmierza telewizja publiczna?
Przemilczanie niewygodnych dla lewicowo-liberalnego salonu tematów (takich jak agresywny dyktat ideologii LGBT w sporcie) przy jednoczesnym rzucaniu tak potężnych, fałszywych oskarżeń wobec własnej ojczyzny budzi głęboki niepokój. Widzowie mają prawo pytać: czy w strukturach TVP w likwidacji nikt już nie kontroluje tego, co pada na żywo? Czy polska stacja informacyjna stała się miejscem, gdzie bezkarnie można szkalować Polskę i fałszować rzeczywistość?
Oczekujemy natychmiastowej i jednoznacznej reakcji władz stacji oraz wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec autora tych skandalicznych słów. Polacy płacący abonament nie mogą finansować jawnej manipulacji i uderzania w dobre imię własnego kraju!
źr. wPolsce24











