Rząd zawiódł, korporacja umywa ręce. Po naszej akcji śląscy górnicy ruszyli na ratunek zrujnowanemu rolnikowi!
Zima bezlitośnie obnażyła słabość systemu i bezduszność instytucji, które powinny chronić obywateli. Pan Paweł Sikorski, ciężko pracujący rolnik, w jedną noc stracił wszystko. Gdy na zewnątrz mrozy sięgały -25 stopni Celsjusza, w jego szklarniach nagle zabrakło prądu. Infolinia energetyczna zbyła go tłumaczeniem o "spadającej gałęzi" i zapewniała, że zasilanie wróci w ciągu godziny.
Tak się jednak nie stało. Woda w systemie grzewczym błyskawicznie zamarzła, a lód z hukiem rozsadził rury. Straty są gigantyczne – samo siano kosztowało 70 tysięcy złotych, a całkowite koszty zniszczeń szacowane są w milionach.
Bezduszność ubezpieczyciela i puste obietnice rządu
Jak w obliczu takiej tragedii zachowuje się ubezpieczyciel firmy energetycznej? Cynicznie umywa ręce. Firma odmówiła wypłaty odszkodowania, argumentując to kuriozalnym przepisem, że przerwa w dostawie prądu nie trwała pełnych 24 godzin.
A co na to władza? Rząd, który tak chętnie pełen jest frazesów o wsparciu dla polskiej wsi, w obliczu realnego dramatu nie zrobił absolutnie nic.
Minister Krajewski, zapytany o sprawę, stwierdził jedynie, że "zna sprawę" i zasłaniał się "specjalnymi procedurami". Na pustych obietnicach się skończyło – zrujnowany rolnik nie otrzymał od państwa żadnej realnej pomocy.
"Nie potrzebujemy pieniędzy, mamy ręce"
Pan Paweł to człowiek wielkiego honoru, uosobienie etosu polskiego gospodarza. Nie prosił o zapomogi ani jałmużnę.
"Nie potrzebujemy pieniędzy, mamy ręce, sami zarobimy" – zaapelował jedynie o życzliwość i pomoc w pospawaniu zniszczonych rur, by móc wrócić do pracy.
Na ten apel nie pozostali głusi Polacy. Historię rolnika nagłośnił reporter telewizji wPolsce24, Rafał Jarząbek, który opowiedział o dramacie pana Pawła podczas strajku górników na Śląsku. Reakcja była natychmiastowa. Śląscy związkowcy natychmiast się skrzyknęli.
Sojusz polskiej wsi z polskim przemysłem
Gdy tylko przyszła odwilż, ekipa z Katowic i Rudy Śląskiej ruszyła w trasę do gospodarstwa pana Pawła. Górnicy postanowili poświęcić kilka dni, by własnymi rękami pospawać popękane rury i pomóc rolnikowi stanąć na nogi. Zmobilizowani i pełni sił, skomentowali swoją misję krótko i po męsku: "Jak trzeba pomóc, to pomożemy".
To piękny i budujący przykład prawdziwej ludzkiej solidarności. Kiedy elity władzy i wielki kapitał zostawiają obywatela na pastwę losu, sojusz polskiej wsi z polskimi górnikami pokazuje, gdzie bije prawdziwe serce naszego narodu. Działania na miejscu koordynuje i relacjonuje na bieżąco stacja wPolsce24, która nie zostawia Polaków w potrzebie.
źr. wPolsce24











