Rząd wprowadza unijną dyrektywę w sprawie rolników. Za złamanie tych przepisów gospodarz trafi do więzienia

Rząd przygotowuje nowe przepisy, które mają na celu dostosowanie polskiego prawa do unijnej dyrektywy 2024/1203. Zmiany w Kodeksie karnym uderzą w osoby naruszające standardy ochrony środowiska, a katalog przestępstw zostanie znacząco rozszerzony.
Za co rolnik może trafić do więzienia?
Nowe regulacje wprowadzają odpowiedzialność karną za działania, które do tej pory często kończyły się jedynie mandatami. Opracowywane przez resort sprawiedliwości przepisy przewidują, że przestępstwem będzie nie tylko stosowanie, ale nawet obrót pestycydami bez wymaganych zezwoleń UE oraz wszelkimi podróbkami i imitacjami.
Wprowadzone zostanie przestępstwo dotyczące poboru wód powierzchniowych i podziemnych z naruszeniem przepisów, jeśli spowoduje to znaczną szkodę dla zasobów wodnych. Zaostrzone zostaną także kary za nielegalne magazynowanie, transport i składowanie odpadów, co ma ukrócić proceder porzucania śmieci na terenach wiejskich. Surowsze kary obejmą również niszczenie siedlisk, zabijanie chronionych zwierząt, ich płoszenie oraz handel okazami objętymi ochroną.
Najwyższy wymiar kary: 10 lat pozbawienia wolności
Najbardziej drastyczne sankcje przewidziano za tzw. „ekozbrodnie”. W przypadku działań, których następstwem jest trwałe zniszczenie ekosystemu, nieodwracalne zmiany środowiskowe, długotrwałe skażenie lub śmierć człowieka, sprawcy będzie grozić nawet do 10 lat więzienia.
Zmiany wynikają z konieczności ujednolicenia odpowiedzialności karnej w całej Unii Europejskiej. Nowe prawo ma uniemożliwić przenoszenie nielegalnej działalności do krajów, w których do tej pory obowiązywały łagodniejsze sankcje.
Dla polskich rolników oznacza to konieczność jeszcze większej dbałości o dokumentację, posiadane pozwolenia wodnoprawne oraz legalność stosowanej chemii rolnej. Przede wszystkim konsekwencją nowych regulacji będzie większa dbałość o środowisko, a w przeciwnym razie gospodarzy będą czekać surowe konsekwencje. Prace nad projektem trwają, a nowe przepisy mają na celu skuteczną ochronę wspólnego środowiska przed nieodwracalnymi skutkami degradacji.
Polscy rolnicy walczą o przetrwanie
Polskie rolnictwo przeżywa aktualnie bardzo gorący okres. W poniedziałkowy poranek rolnicy zablokowali drogę ekspresową S3, domagając się rozmów z premierem Donaldem Tuskiem, dymisji ministra rolnictwa oraz konkretnych działań ratujących polskie rolnictwo. Według zapowiedzi niezadowolonych gospodarzy protest będzie trwał 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu – aż do spełnienia ich postulatów przez rządzących.
Paweł Toporek, jeden z organizatorów protestu, zauważył, że pszenica kosztuje już 700 zł za tonę, a nawozy po 3,5 tys. zł. Rolnicy podkreślają, że bez konkretnych działań kolejne polskie gospodarstwa czeka smutny koniec.
Wśród postulatów protestujących znalazło się ograniczenie napływu produktów rolnych z Ukrainy, zmniejszenia biurokracji i obciążeń administracyjnych, poprawy opłacalności produkcji rolnej, bezpośrednich rozmów z premierem Donaldem Tuskiem, zmian w kierownictwie resortu rolnictwa. Rolnicy domagają się również sprzeciwu wobec umowy handlowej UE–Mercosur.
źr. wPolsce24 za business insider











