Spełniona obietnica rządu Tuska i wielka klapa. Wszyscy niezadowoleni

Od 1 kwietnia 2024 r. obowiązują przepisy ograniczające zadawanie prac domowych w podstawówkach. W klasach I-III szkół podstawowych nie zadaje się prac domowych, z wyjątkiem ćwiczeń usprawniających motorykę małą. W klasach IV-VIII prace domowe nie są obowiązkowe, a zamiast oceny uczeń ma otrzymać informację, co zrobił dobrze, a co wymaga poprawy.
Proszą o prace domowe
Po roku zmiany negatywnie ocenia Związek Nauczycielstwa Polskiego. - Trzeba wrócić do dyskusji o możliwości oceniania pracy domowej - powiedziała PAP rzeczniczka prasowa ZNP Magdalena Kaszulanis. Jej zdaniem także nauczyciele krytycznie oceniają rozwiązania wprowadzone przez MEN pod wodzą Barbary Nowackiej.
- W ciągu tego roku obserwujemy też, że zmieniło się podejście wielu rodziców, którzy na początku entuzjastycznie podchodzili do tej zmiany. Po roku coraz częściej zdarza się, że podczas zebrań z nauczycielami proszą o prace domowe – powiedziała Magdalena Kaszulanis.
Także z sondy przeprowadzonej przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Kadry Kierowniczej Oświaty dla "DGP" wynika, że aż 81,2 proc. ankietowanych dyrektorów szkół opowiada się za przywróceniem obowiązkowych prac domowych. Co więcej, 89,1 proc. respondentów uważa, że wprowadzenie nowych regulacji negatywnie wpłynęło na przygotowanie uczniów do zajęć. Z kolei 69,3 proc. badanych ocenia zmiany jako ograniczenie autonomii nauczycieli w doborze metod pracy dydaktycznej.
Ministerstwo Edukacji Narodowej odpiera zarzuty, twierdząc, że przepisy zostały źle zinterpretowane.
Uroczysta obietnica Tuska
Ograniczenie prac domowych Nowacka zapowiadała, obejmując urząd w grudniu 2023 r. Mówiła wówczas o "ulżeniu uczniom".
Na początku stycznia 2024 r. "nowe zasady" zapowiedział premier Donald Tusk. W opublikowanym na X nagraniu przypomniał wypowiedź ucznia, który mówił, że "to jest ogólnie problem polskich szkół, że są łamane prawa dziecka. Zadawanie na weekend, sprawdziany na poniedziałek". Tusk "uroczyście ogłosił" wówczas, że "tego problemu więcej nie będzie".
Pomysł negatywnie oceniali politycy opozycji. O tym, że "zakaz prac domowych może oznaczać szybki upadek polskiego szkolnictwa" mówił były minister edukacji Dariusz Piontkowski (PiS), a Krzysztof Bosak (Konfederacja) ocenił, że "zakaz prac domowych pogłębi lukę edukacyjnej między dziećmi z dobrych szkół a tymi z gorszych placówek".
źr. wPolsce24 za PAP/"DGP"