Mieszkańcy mają dość! Prezydent pokazał zdjęcia z Rynku. 24-latkę zobaczy cała Polska

Do incydentu doszło w nocy z piątku na sobotę około godziny 3:30. Kamery miejskiego monitoringu zarejestrowały moment, w którym młoda kobieta wspięła się na pomnik Szermierza stojący na placu Uniwersyteckim. Jak potwierdziła wrocławska policja, 24-latce towarzyszyła o cztery lata młodsza koleżanka, a obie kobiety znajdowały się pod wpływem alkoholu.
Szybka akcja służb i publikacja wizerunku
Dzięki czujności operatorów monitoringu, Straż Miejska interweniowała natychmiast, zatrzymując sprawczynię na gorącym uczynku. Kobiety zostały wylegitymowane, a następnie przekazane policji. Sprawa znajdzie swój finał w sądzie – wobec obu uczestniczek zdarzenia skierowano wnioski o ukaranie za wykroczenie.
Prezydent Wrocławia, Jacek Sutryk, nie krył oburzenia, publikując zdjęcia z nocnego zajścia w mediach społecznościowych. Miasto podkreśla, że okolice Rynku są pod stałym nadzorem, co pozwala na szybką reakcję wobec osób traktujących zabytki jako obiekty do wspinaczki.
Dlaczego szpada nie jest przymocowana na stałe?
To pytanie zadaje sobie wielu mieszkańców, biorąc pod uwagę, że atrybut Szermierza znika średnio 3–5 razy w każdym sezonie. Urzędnicy wyjaśniają jednak, że solidne przyspawanie elementu mogłoby przynieść więcej szkód niż pożytku.
Podczas prób wyrwania przyspawanej szpady mogłoby dojść do nieodwracalnego uszkodzenia samej figury Szermierza, która ma dla Wrocławia bezcenną wartość historyczną. Obecnie stosowane rozwiązanie chroni strukturę pomnika przed zniszczeniem przez wandali.
Wysokie koszty "pamiątki"
Choć kradzież szpady jest traktowana jako wykroczenie, finansowe skutki dla sprawcy są dotkliwe. Koszt wykonania nowej repliki (z tańszych materiałów) to około 600 zł, a to właśnie sprawca musi w całości pokryć koszty produkcji oraz montażu elementu. Dodatkowo należy liczyć się z grzywną nałożoną przez sąd.
Statystyki miejskie pokazują, że wrocławskie pomniki wyjątkowo często padają ofiarą wandali. Jeszcze trudniejszy los spotyka pomnik Aleksandra Fredry, z którego pióro znika nawet kilkanaście razy w roku. Rekordowy pod tym względem rok przyniósł aż 19 kradzieży tego elementu. Służby miejskie apelują o szacunek dla wspólnego dziedzictwa i przypominają, że każdy taki akt wandalizmu jest rejestrowany przez kamery.
źr. wPolsce24 za Fakt











