Tragedia powtórzyła się na tym samym podwórku. Ojciec znów przejechał swoje dziecko

Szokujący incydent miał miejsce w niedzielę. Ok. godziny 9 policja dostała zgłoszenie, że na jednej z posesji doszło do potrącenia autem czteroletniego chłopca.
Na miejscu okazało się, że jego ojciec cofał samochodem na podwórku. Chłopiec znalazł się pod kołami przyczepki, która była podczepiona dowozu. Poszkodowane dziecko do szpitala zabrał śmigłowiec.
Nie wie jak do tego doszło
Na szczęście wszystko skończyło się relatywnie dobrze. Ewa Matuszczak z Kliniki Chirurgii i Urologii Dziecięcej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku powiedziała TVN24, że dziecko jest leczone z powodu stłuczenia płuc, ale jej zdaniem nie będzie wymagało interwencji chirurgicznej. Być może w ciągu tygodnia zostanie wypisane do domu.
Ojciec chłopca został zatrzymany przez policjantów. Powiedział im, że podczas prac na posesji chciał przestawić samochód i nie wie, jak dziecko znalazło się pod kołami przyczepki – był przekonany, że jest w domu, bo kilka minut wcześniej poszedł po wodę.
47-latek usłyszał zarzut narażenia dziecka, nad którym sprawował opiekę, na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Przyznał się do winy i grozi mu teraz do pięciu lat więzienia.
To nie był pierwszy raz
TVN24 ustalił, że nie był to pierwszy taki wypadek, w którym brał udział mężczyzna. Niemal równo trzy lata temu, 26 sierpnia 2024, cofając tym samym samochodem na tej samej posesji, przejechał raczkujące 10-miesięczne dziecko. Malucha nie udało się niestety uratować.
Odkąd tu pracuję, spotkałem się pierwszy raz z czymś podobnym – skomentował Adam Naumczuk, szef Prokuratury Rejonowej w Bielsku Podlaskim.
Wtedy mężczyzna został skazany na osiem miesięcy pozbawienia wolności za nieumyślne spowodowanie śmierci. Tyle samo dostał dziadek chłopca, który został skazany za zacieranie śladów, tworzenie fałszywych dowodów i namawianie rodziców do składania fałszywych zeznań. Sąd drugiej instancji uznał, że okoliczności wypadku były wyjątkowe, a strata dziecka była traumatycznym przeżyciem, więc nadzwyczajnie złagodził karę – do dwóch tysięcy grzywny. Dziadek chłopca zmarł przed apelacją.
źr. wPolsce24 za TVN24











