Tragedia na Wiśle. Paralotniarz runął do rzeki koło Grudziądza. Zmarł w drodze do szpitala

Do zdarzenia doszło w sobotę krótko po godzinie 13:00, niedaleko mostu autostradowego. Świadkiem upadku mężczyzny do wody był jego kolega – również paralotniarz – który natychmiast zaalarmował służby ratunkowe. Na miejsce niezwłocznie skierowano łodzie ratunkowe Państwowej Straży Pożarnej z Grudziądza. Poszkodowany dryfował z nurtem rzeki, a dotarcie do niego wymagało skoordynowanych manewrów ratowników wypływających zarówno z góry, jak i z dołu koryta Wisły.
Konieczne było rozcięcie linek, w które zaplątany był paralotniarz" – poinformował brygadier Paweł Korgol, oficer prasowy Państwowej Straży Pożarnej w Grudziądzu.
Mężczyzna po wyciągnięciu na pokład łodzi był nieprzytomny i nie dawał żadnych oznak funkcji życiowych. Strażacy bez wahania przystąpili do resuscytacji krążeniowo-oddechowej jeszcze podczas powrotu do brzegu. Po dopłynięciu do brzegu nieprzytomnego mężczyznę przekazano zespołowi ratownictwa medycznego, który przejął prowadzenie akcji resuscytacyjnej w karetce zmierzającej na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Grudziądzu. Niestety, obrażenia i czas przebywania pod wodą okazały się śmiertelne.59-letni gdynianin zmarł w trakcie transportu do placówki medycznej.
Śledztwo pod nadzorem prokuratury
Działania służb ratunkowych na rzece trwały kilkadziesiąt minut. Na miejscu tragedii pracują obecnie policjanci prowadzący czynności wyjaśniające pod nadzorem prokuratora. Zabezpieczany jest sprzęt oraz ustalane są dokładne przyczyny i okoliczności zdarzenia. O wypadku powiadomiona zostanie najprawdopodobniej także Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
źr. wPolsce24 za PR24









