Afera w szpitalu Żywcu. Posłanka KO dla wPolsce24: Powinni mi podziękować, że przyszłam w terminie
Małgorzata Pępek, o której zrobiło się wyjątkowo głośno, zgodziła się porozmawiać w programie na żywo z red. Anną Popek i Damianem Stanisławskim.
- Moje badanie, moja gastroskopia, jest normalnie w skali kraju roztrząsana. No tego to się nie spodziewałam – zaczęła posłanka Koalicji Obywatelskiej, która badanie przeszła 22 lutego 2025 roku.
Polityk nie ma sobie nic do zarzucenia. Przekonuje, że w tamtym czasie kolejki nie były długie.
- W tym czasie w ogóle, jeżeli chodzi o gastroskopię, takie były kolejki. Takie były kolejki, proszę sobie sprawdzić – mówi i dodaje: - Nawet dzisiaj pracownica moja powiedziała, że również była w tym czasie na gastroskopii i czekała trzy tygodnie. I ja nie wiem z czego tu jest problem.
Niczym zadziwiającym nie jest też, jej zdaniem, sposób umówienia się na wizytę: zapisała ją koleżanka z Koalicji Obywatelskiej, która pracuje w tym szpitalu.
- Jaki problem jest, jeśli mnie ktoś zapisze, jeśli ja poślę skierowanie WhatsAppem, żeby mnie zapisali na badanie, to jest jakieś przestępstwo? – pyta.
- Zarejestrowałam się, czekałam. Zadzwoniono mi, że mam przyjść na gastroskopię, bo się zwolnił termin w sobotę jakiś. To jeszcze powinni mi podziękować za to, że przyszłam, że wypełniłam ten termin – przekonuje.
Zdaniem Małgorzaty Pępek całą aferę rozdmuchała dyrektor szpitala, która ona uważa za przeciwniczkę polityczną.
- Ja ten szpital od samego początku krytykowałam, bo ten szpital jest źle zarządzany. I pani dyrektor teraz sobie pomyślała, acha, no to zrobimy tak, jak tam w Warszawie na Szpitalu Południowym coś się wydarzyło, no to trzeba pani poseł dokopać – mówi posłanka KO.
Cała rozmowa w materiale wideo nad tekstem
źr. wPolsce24











