Polki w pułapce systemu! Kolejne porodówki znikają, a młode matki nie mają gdzie rodzić

Zamknięcia dotyczą zarówno mniejszych szpitali, jak i oddziałów z pełnym zapleczem neonatologicznym. W 2026 roku oddział położniczy i noworodków w Wadowicach został zawieszony, a podobna sytuacja miała miejsce w Lesku, gdzie zamknięto całkowicie oddział położniczo‑ginekologiczny. Pacjentki z tych regionów muszą teraz pokonywać dziesiątki kilometrów, aby trafić do placówki zdolnej zapewnić bezpieczeństwo matce i dziecku.
Zamknięte porodówki w małych miastach – dojazdy dziesiątki kilometrów
Efektem likwidacji jest dramat logistyczny. Kobiety muszą teraz dojeżdżać do oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów szpitali, co w przypadku nagłych komplikacji może stanowić realne zagrożenie dla życia matki i dziecka. W Tarnowie po zamknięciu placówek w Brzesku i Dąbrowie Tarnowskiej liczba porodów wzrosła o ponad 25%, co dodatkowo przeciąża personel i infrastrukturę.
Za tym trendem stoją spadająca liczba urodzeń i problemy finansowe szpitali. W 2025 roku w Polsce urodziło się zaledwie 238 tys. dzieci, co przekłada się na mniejsze przychody z kontraktów NFZ. Nowe rozporządzenia dopuszczają prowadzenie porodów przy pomocy położnej w szpitalach bez pełnego oddziału, jeśli najbliższa placówka położnicza jest oddalona o ponad 25 km, co w praktyce oznacza redukcję całych oddziałów w mniejszych miastach.
Decyzje o zamykaniu oddziałów spotykają się z ostrą krytyką. Eurodeputowana Ewa Zajączkowska‑Hernik mówi wprost:
To jest prawdziwe piekło kobiet, które funduje ta władza. Zamiast bezpieczeństwa dla kobiet rządzący wymyślili rodzenie na SOR-ach, gdzie znajdują się ciężkie, drastyczne przypadki wypadków i innych traumatycznych zdarzeń.
Brak lokalnych oddziałów położniczych powoduje wzrost ryzyka komplikacji okołoporodowych i stresu u rodzących, co w dłuższej perspektywie może negatywnie wpływać na decyzje o zakładaniu rodziny i rodzeniu dzieci, szczególnie w regionach wiejskich i małych miastach.
Polska w kryzysie demograficznym – jak młode kobiety mają myśleć o rodzeniu dzieci?
Znikające porodówki to nie tylko problem medyczny – to sygnał ostrzegawczy dla całego systemu demograficznego Polski. Brak dostępu do bezpiecznej opieki okołoporodowej sprawia, że młode Polki stoją dziś przed dramatycznym wyborem: decydować się na dziecko i pokonywać setki kilometrów do szpitala, czy odkładać macierzyństwo, ryzykując dalszy spadek dzietności.
Eksperci apelują o pilne działania: wzmocnienie finansowania oddziałów położniczych, rozwój położnictwa w małych miastach i kompleksową politykę zdrowotną, która zapewni bezpieczeństwo matek i noworodków w całym kraju. Bez tego kryzys demograficzny i systemowy może pogłębiać się w dramatycznym tempie.
źr. wPolsce24 za RMF/informatorbrzeski











