Porodówki znikają z mapy Polski. O kogo dba rząd Tuska? "Okłamaliście swoich wyborców. Jak wam nie wstyd!"
- Jak panu jest nie wstyd, tak po ludzku, jako lekarzowi, jako politykowi, jako człowiekowi? – pytał Bartosza Arłukowicza, prominentnego polityka KO szef Kancelarii Prezydenta.
Ponieważ w tej sprawie rządząca koalicja nie ma się czym pochwalić, premier stara się, jak może, żeby ukryć przykrą rzeczywistość. Tak właśnie zachował się w miniony piątek i wywołał burzę.
Donald Tusk na antenie TVN24 bez mrugnięcia okiem stwierdził, że oddział ginekologiczno-położniczy w Lesku nie został zamknięty. Tymczasem oddział ten nie pracuje od 1 stycznia 2026 roku.
Zakończył działalność 1 stycznia 2026 roku. Decyzja została podjęta z powodów finansowych, a funkcjonowanie porodówki było wcześniej wielokrotnie zawieszane. Był to ostatni taki oddział w całych Bieszczadach - wcześniej podobny los spotkał placówki w Sanoku i Ustrzykach Dolnych. W sumie w ostatnim czasie w Polsce zamknięto 25 oddziałów położniczych.
Ale jest jedna dziedzina, w której rządząca koalicja odnosi sukcesy - w zadziwiająco szybki sposób dostosowuje polskie prawo do unijnych wymogów, nie bacząc na konstytucję. Przykład? Ostatnia decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego uznającego za legalny w Polsce zawarty za granicą związek dwóch homoseksualistów.
Więcej w materiale wideo nad tekstem
źr. wPolsce24








