Oszustwo nie popłaca? To popatrzcie ile właściciel Facebooka zarabia na fejkach

Sprawa oszukańczych reklam od miesięcy jest jednym z głównych tematów konfliktu Rafała Brzoski z Metą. Wykorzystywany w fałszywych materiałach jest m.in. wizerunek prezesa InPostu. Teraz przedsiębiorca przytoczył wyniki analizy Fundacji Instrat dotyczącej skali tego procederu w Polsce.
Z raportu wynika, że przychody Mety związane z oszukańczymi reklamami mogą sięgać w Polsce około 760 mln zł rocznie. Jak wskazuje Brzoska, oznaczałoby to około 37 proc. przychodów raportowanych przez polską spółkę koncernu. To szacunek przygotowany na podstawie analizy, a nie kwota oficjalnie potwierdzona przez Metę.
Ponad 10 proc. zasięgu reklam
To niejedyna liczba, na którą zwraca uwagę prezes InPostu. Według przywoływanej przez niego analizy reklamy oszukańcze odpowiadają za 10,85 proc. zasięgu wszystkich reklam emitowanych w Polsce na platformach Mety.
Jeszcze większe kontrowersje budzi kwestia tego, ile takich materiałów można znaleźć w oficjalnej Bibliotece Reklam Mety. Według danych przedstawionych przez Brzoskę 41 proc. oszukańczych reklam nie jest w niej widocznych. Przy zastosowaniu szerszego wariantu analizy odsetek ten miałby zbliżać się do 70 proc.
To właśnie przejrzystość biblioteki reklam stała się jednym z głównych elementów jego krytyki. Brzoska uważa, że narzędzie, które miało ułatwiać kontrolę nad działalnością reklamową platform, w praktyce nie daje pełnego obrazu problemu.
Brzoska: „Kontrola jest fikcją!”
Prezes InPostu przypomniał również ustalenia Reutersa z listopada 2025 roku. Z ujawnionych wówczas wewnętrznych dokumentów Mety miało wynikać, że sam koncern szacował globalne przychody z reklam oszukańczych oraz reklam dotyczących zakazanych towarów na około 10 proc. całkowitych przychodów, czyli około 16 mld dolarów rocznie.
Na tym tle Brzoska zestawił globalne szacunki z sytuacją w Polsce.
„W Polsce, według niezależnej analizy Instratu, prawie 4 razy więcej! Nie jesteśmy wyjątkiem. Jesteśmy poligonem bezkarności. Jak to możliwe? Bo kontrola jest fikcją! Biblioteka Reklam, która według art. 39 DSA ma być niezawodnym narzędziem przejrzystości, w praktyce ukrywa problem: limit 50 tys. rekordów dziennie, tajemnicze «nieznane błędy» przerywające pobieranie, do tego nawet 24-godzinne opóźnienie, w którym oszuści podmieniają treść reklamy na neutralną” – napisał Brzoska na platformie X.
Zastrzeżenie jest istotne: przytoczone przez Brzoskę 37 proc. oraz porównanie z globalnym poziomem 10 proc. wynikają z określonej metodologii i szacunków, a nie z danych finansowych opublikowanych przez Metę dotyczących polskiego rynku.
DSA miał zwiększyć przejrzystość
W tle sporu znajduje się unijny Akt o usługach cyfrowych, czyli DSA. Przepisy nakładają na największe platformy obowiązki dotyczące m.in. przejrzystości reklam. Bardzo duże platformy internetowe muszą prowadzić publicznie dostępne biblioteki reklam. Komisja Europejska wskazuje, że takie repozytoria mają umożliwiać regulatorom, badaczom i organizacjom społecznym analizowanie reklam oraz wykrywanie m.in. oszustw i fałszywych kampanii.
W przypadku Mety kwestia zgodności z DSA już wcześniej była przedmiotem zainteresowania Komisji Europejskiej. W kwietniu 2024 roku Komisja wszczęła formalne postępowanie wobec koncernu dotyczące m.in. zgodności jego działań z obowiązkami wynikającymi z DSA.
Problem z oszukańczymi reklamami badały także polskie instytucje. UOKiK poinformował w sierpniu 2026 roku, że w ramach postępowania wyjaśniającego dotyczącego Mety zebrał materiał, który – w ocenie urzędu – mógł świadczyć o naruszeniu przez koncern przepisów DSA. Chodziło m.in. o sposób rozpatrywania zgłoszeń użytkowników, działania mające ograniczać ryzyko wyświetlania reklam wprowadzających w błąd oraz nieprawidłowości dotyczące biblioteki reklam.
Wizerunek Brzoski znów wykorzystywany
Dla samego Rafała Brzoski nie jest to abstrakcyjny problem. Jego wizerunek od dłuższego czasu pojawia się w fałszywych reklamach publikowanych na Facebooku i Instagramie. W 2024 roku Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych nakazał Mecie czasowe wstrzymanie w Polsce reklam wykorzystujących prawdziwe dane prezesa InPostu. UODO wskazywał wówczas na materiały wykorzystujące m.in. deepfake z wizerunkiem przedsiębiorcy.
W ostatnich miesiącach spór ponownie się zaostrzył. Brzoska publicznie krytykował Metę za pojawianie się kolejnych fałszywych materiałów i domagał się większej odpowiedzialności platformy. Meta z kolei zapewniała, że walka z oszustwami jest dla niej priorytetem i informowała o usuwaniu takich reklam. Koncern podawał, że między lipcem 2025 a czerwcem 2026 roku usunął około 137 tys. reklam pochodzących z Polski z powodu naruszenia zasad dotyczących oszustw i wyłudzeń.
Brzoska domaga się od Mety dalszych działań i większej odpowiedzialności za to, co trafia do użytkowników Facebooka i Instagrama. Jego najnowszy wpis pokazuje natomiast, że spór coraz mocniej koncentruje się już nie tylko na pojedynczych fałszywych reklamach, ale także na pytaniu o skalę pieniędzy, jakie platforma może uzyskiwać z całego procederu.
źr. wPolsce24 za X - Rafał Brzoska









