Polski siatkarz zginął w katastrofie śmigłowca koło Limanowej

Maszyna zniknęła z radarów w nocy ze środy na czwartek. Około godziny drugiej w nocy Polska Agencja Żeglugi Powietrznej zgłosiła utratę łączności z pilotem. Od tego momentu rozpoczęła się zakrojona na szeroką skalę akcja poszukiwawcza.
Trudne poszukiwania
Służby przeczesywały teren w rejonie Kasiny Wielkiej i Kasiny Małej w powiecie limanowskim – tam po raz ostatni zarejestrowano sygnał śmigłowca. Warunki były wyjątkowo trudne: gęsta mgła i ograniczona widoczność znacząco utrudniały działania ratowników.
Z danych radarowych wynika, że śmigłowiec znajdował się na wysokości około 850–1000 metrów nad terenem. Nagle sygnał został utracony.
Początkowo nie było wiadomo, kto pilotował maszynę. Informację o śmierci Błażeja Czarneckiego potwierdził prezydent Chełma Jakub Banaszek.
„Nie żyje Pan Błażej Czarnecki – były siatkarz CHKS Chełm” – przekazał w mediach społecznościowych. Klub również pożegnał swojego byłego zawodnika, składając kondolencje rodzinie, w tym jego ojcu, Sławomirowi Czarneckiemu, byłemu trenerowi.
Rzucił sport dla latania
Błażej Czarnecki był dobrze znany w środowisku siatkarskim. Grał na pozycji przyjmującego m.in. w Czarnych Radom, Avii Świdnik, KKS Kozienice, CHKS Chełm oraz LUK Lublin. Był zawodnikiem cenionym i lubianym przez kibiców. Z czasem jego drugą – a ostatecznie najważniejszą – pasją stało się lotnictwo. Zdecydował się porzucić zawodową karierę sportową, by rozwijać się jako pilot. Ukończył m.in. Lotniczą Akademię Wojskową w Dęblinie.
Jak podkreślają jego znajomi i kluby, miał dwie wielkie pasje – siatkówkę i latanie. „Dziś wyniósł się aż do samego nieba” – napisano we wzruszającym pożegnaniu.
Miał zaledwie 30 lat. Okoliczności i przyczyny katastrofy badają obecnie prokuratura oraz Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych.
źr. wPolsce24 za rmf24











