Polski generał alarmuje: SAFE to chytry plan. Niemcy biorą co najlepsze z USA, Polsce zostaje „wystarczalność”
Wpis gen. bryg. pil. rez. Dariusz Wroński na platformie X to rozbudowana, krytyczna analiza unijnego programu SAFE, przedstawiona jako element szerszej gry geopolitycznej i przemysłowej w ramach UE. Generał kreśli obraz systemu, w którym – jego zdaniem – Niemcy budują własne bezpieczeństwo w oparciu o najlepsze dostępne technologie amerykańskie, jednocześnie promując wobec reszty Europy rozwiązania „wystarczające”, powiązane z interesem przemysłowym rdzenia Unii.
Dwa poziomy bezpieczeństwa
Wroński zaczyna od tezy, że Berlin prowadzi politykę dwutorową. Z jednej strony modernizuje Bundeswehrę, sięgając po topowe systemy z USA – takie jak samoloty F-35 czy systemy obrony powietrznej Patriot – ponieważ są sprawdzone bojowo, szybko dostępne i zapewniają realną przewagę jakościową. W tej logice Niemcy nie eksperymentują na własnym bezpieczeństwie i nie uzależniają kluczowych zdolności od długofalowych projektów przemysłowych.
Z drugiej strony – argumentuje generał – w wymiarze europejskim Berlin promuje rozwiązania określane jako „wspólnotowe”, budowane wokół niemieckiego i francuskiego przemysłu zbrojeniowego. Towarzyszy temu narracja o interoperacyjności, suwerenności europejskiej i wspólnej architekturze bezpieczeństwa.
W ocenie Wrońskiego prowadzi to do nieformalnej hierarchii: centrum zapewnia sobie sprzęt najwyższej klasy, a państwom peryferyjnym oferuje systemy „wystarczające”, kompatybilne i finansowo powiązane z mechanizmami unijnymi.
SAFE jako instrument finansowy
Kluczowym elementem tej układanki ma być program SAFE. Generał interpretuje go nie tylko jako narzędzie wsparcia inwestycji obronnych, lecz także jako mechanizm warunkowania decyzji zakupowych. W jego ujęciu dostęp do tańszego finansowania jest powiązany z wyborem określonych – europejskich – rozwiązań, co w praktyce może ograniczać swobodę sięgania po sprzęt spoza UE, zwłaszcza z USA.
Wroński używa pojęcia „compliance by debt”, sugerując, że mechanizm finansowy może prowadzić do sytuacji, w której państwo korzystające z preferencyjnych środków musi dostosować się do reguł ustalanych przez silniejszych partnerów. To – w jego ocenie – oznaczałoby nie tyle formalny zakaz innych zakupów, ile finansową presję i strukturalne uzależnienie.
Hierarchia zamiast partnerstwa?
Najmocniejsza teza generała dotyczy architektury bezpieczeństwa w Europie. Nie mówi on o „zdradzie”, lecz o hierarchii. Według tej logiki Niemcy i Francja utrzymują pełną kontrolę nad kluczowymi zdolnościami oraz przemysłem obronnym, natomiast Europa Środkowa – w tym Polska – może zostać włączona w system jako warstwa buforowa, wyposażona w sprzęt spełniający minimalne kryteria, ale niekoniecznie zapewniający przewagę jakościową.
Wroński ostrzega, że jeśli modernizacja polskiej armii byłaby w dominującym stopniu oparta na SAFE i akceptacji kryteriów „wystarczalności” definiowanych poza Warszawą, mogłoby to oznaczać ograniczenie suwerenności decyzyjnej oraz mniejszą elastyczność w doborze technologii.
Spór o kierunek modernizacji
Wpis generała wpisuje się w szerszą debatę o tym, czy Europa powinna budować autonomię strategiczną w oparciu o własny przemysł, czy też utrzymywać silne oparcie na technologiach amerykańskich w ramach NATO. Zwolennicy integracji europejskiej podkreślają konieczność wzmacniania wspólnego potencjału i uniezależniania się od zewnętrznych dostawców. Krytycy – jak Wroński – ostrzegają przed asymetrią wpływów i ryzykiem podporządkowania decyzji wojskowych logice finansowo-politycznej.
Diagnoza polskiego generała jest jednoznaczna: SAFE nie jest – w tej interpretacji – narzędziem równoważenia potencjałów, lecz elementem systemu, który może utrwalać różnice między rdzeniem a peryferiami UE. To mocny głos w dyskusji o przyszłości polskiej strategii obronnej – i sygnał, że spór o kierunek modernizacji armii dopiero się zaostrzy.
źr. wPolsce24 za X











