I właśnie w tej „miejskiej Polsce” przewaga odpowiedzi negatywnych jest wyraźna.
Więcej wskazań na pogorszenie niż poprawę
Respondentów zapytano, jak od wyborów parlamentarnych w październiku 2023 r. zmienił się ich poziom życia.
-
33,2 proc. ankietowanych uważa, że ich poziom życia się pogorszył
-
22,8 proc. – „raczej się pogorszył”
-
10,4 proc. – „zdecydowanie się pogorszył”
-
28,2 proc. twierdzi, że ich sytuacja się poprawiła
-
16,4 proc. – „raczej się poprawiła”
-
11,8 proc. – „zdecydowanie się poprawiła”
-
32,2 proc. nie widzi zmian
-
6,5 proc. nie ma zdania
Różnica między oceną negatywną a pozytywną wynosi 5 punktów procentowych na niekorzyść rządu. To oznacza, że nawet w badanej grupie – ograniczonej wyłącznie do większych ośrodków miejskich – więcej osób odczuwa pogorszenie niż poprawę jakości życia.
Kogo nie uwzględniono?
Warto podkreślić metodologię: badanie przeprowadzono metodą CAWI (ankieta internetowa) w dniach 19–20 lutego, na próbie 1021 dorosłych Polaków mieszkających wyłącznie w miastach powyżej 50 tys. mieszkańców.
Oznacza to, że całkowicie pominięto mieszkańców mniejszych miast i wsi – a to właśnie tam w ostatnich latach dominowały partie prawicowe. Innymi słowy, sondaż obejmuje segment elektoratu, który w 2023 r. w dużej mierze przyczynił się do zmiany władzy.
Jeśli więc nawet w tej grupie więcej osób deklaruje pogorszenie poziomu życia niż poprawę, to rodzi się pytanie: jak wyglądałyby wyniki, gdyby badanie objęło również mniejsze ośrodki? A dodajmy, że około 90 procent miast w Polsce to właśnie ośrodki z populacją niższą niż 50 tysięcy mieszkańców!
Subiektywne odczucie, realny problem
Oczywiście mówimy o subiektywnych ocenach, nie o twardych wskaźnikach makroekonomicznych. Ale polityka rozliczana jest nie tylko przez dane GUS, lecz przede wszystkim przez poczucie obywateli: czy żyje im się łatwiej, stabilniej, bezpieczniej finansowo.
Jeśli jedna trzecia mieszkańców dużych miast mówi dziś: „jest gorzej”, a mniej niż trzy na dziesięć osób: „jest lepiej”, to trudno uznać to za sukces wizerunkowy. Sondaż UCE Research dla Onetu pokazuje więc coś więcej niż chwilowe nastroje. Pokazuje rosnącą frustrację – także w tej części społeczeństwa, która jeszcze niedawno była uznawana za naturalne zaplecze obecnej władzy. Niestety, premier Tusk wielokrotnie udowodnił swoją aktywnością w sieci, że bardziej interesują go pochlebne opinie zagranicznej prasy, zazwyczaj formułowane na podstawie tego, co wypracowały rządy Zjednoczonej Prawicy, niż głos polskich obywateli. Ale przyjmując retorykę Tuska, sondaż w dużych miastach jest jak gol stracony przez Koalicję Obywatelską na jej własnym boisku.
źr. wPolsce24 za PAP