Niezły kosmos! Polski astronauta ostro odpowiada na próby uciszenia. „To cenzura”

Polska obecność w kosmosie - zamiast dumy - zaczyna przynosić gigantyczne kontrowersje na Ziemi. Sławosz Uznański-Wiśniewski, który jeszcze niedawno był twarzą narodowego sukcesu i bohaterem licznych relacji medialnych po swojej misji na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), nagle stał się dla urzędników Donalda Tuska „człowiekiem niewygodnym”.
Wszystko przez to, że ekspert postanowił głośno i bez ogródek wypowiedzieć się na temat strategicznych interesów naszego kraju i wskazał, że celem naszych instytucji powinno być wspieranie rodzimej gospodarki, a nie projektów realizowanych przez Niemcy i Francję.
Za co POLSA chciała uciszyć astronautę?
Co jest genezą konfliktu? Uznański-Wiśniewski podczas posiedzenia Rady Polskiej Agencji Kosmicznej nie gryzł się w język. Skrytykował zaangażowanie Polski w europejski program bezpiecznej łączności satelitarnej IRIS². W jego opinii projekt ten w obecnym kształcie nie służy państwu polskiemu, lecz przede wszystkim interesom i dominującym firmom z Niemiec oraz Francji.
To jednak nie wszystko. Astronauta publicznie wypunktował rażące zaniedbania, wskazał m.in. na brak polskiej delegacji na kluczowych spotkaniach dotyczących programu powrotu na Księżyc (Artemis Accords). Jak sam ujął, merytoryczne miejsce, które powinna zajmować Polska, świeciło pustkami.
Reakcja prezes POLSA, Marty Wachowicz, zszokowała opinię publiczną. Urzędnicy uznali narrację eksperta za „szkodliwą dla interesów Rzeczypospolitej Polskiej”. Szefowa agencji wystosowała pismo, w którym domagała się ograniczenia swobody wypowiedzi dla astronauty. Argumentowano to tym, że Uznański-Wiśniewski nie jest formalnym pracownikiem ani członkiem Rady POLSA, więc nie powinien recenzować jej działań.
Sławosz Uznański-Wiśniewski przerywa milczenie: „Próba cenzury”
Astronauta postanowił natychmiast przeciąć spekulacje i wydał oficjalne oświadczenie w mediach społecznościowych. Jego słowa uderzają bezpośrednio w decyzje kierownictwa agencji kosmicznej.
- Odbieram jednak żądanie dla mnie zakazu wypowiedzi przez Prezes POLSA jako próbę cenzury - napisał wprost Sławosz Uznański-Wiśniewski.
Podkreślił podkreślił, że jako naukowiec i praktyk ma pełne prawo do merytorycznej oceny kondycji polskiego sektora kosmicznego, a próby kneblowania mu ust przypominają najgorsze biurokratyczne standardy.
Sprawa błyskawicznie nabrała rumieńców. Uznański-Wiśniewski prywatnie jest mężem posłanki Koalicji Obywatelskiej, Aleksandry Uznańskiej-Wiśniewskiej, a po swoim udanym locie na orbitę był chętnie przedstawiany przez obecny obóz rządzący jako symbol nowoczesnej, rozwijającej się Polski.
Gdy jednak ikona sukcesu zaczęła wytykać błędy i głośno pytać, dlaczego Polska oddaje pole Paryżowi i Berlinowi, machina urzędnicza próbowała go uciszyć. Komentatorzy zadają teraz jedno kluczowe pytanie: czy w polskiej debacie publicznej jest jeszcze miejsce na krytyczny głos wybitnych ekspertów, czy też od bohaterów narodowych oczekuje się wyłącznie uśmiechania do aparatów fotograficznych?
Jedno jest pewne – Sławosz Uznański-Wiśniewski pokazał, że nie da się zastraszyć, a walka o transparentność polskiego programu kosmicznego dopiero się rozpoczyna.
źr. wPolsce24 za X











