Wiemy, co astronauta wygarnął ludziom Tuska! Uznano, że te słowa stanowią „realne zagrożenie dla interesów Polski”

Po takich słowach zakazano mu wypowiedzi, a decydenci mieli uznać, iż jego słowa „(...) przekroczyły granice dozwolonego komentarza”, co ma stanowić „(...) realne zagrożenie dla interesów Polski”.
Temat wywołuje gigantyczne kontrowersje, a dokumenty pokazujące nowe szczegóły w tej sprawie ujawnił na portalu X polityk Prawa i Sprawiedliwości Paweł Jabłoński. Niezależne myślenie i bezkompromisowa obrona polskich interesów narodowych po raz kolejny zderzyły się z brutalną polityczną rzeczywistością.
Krytyka programu IRIS² i obrona polskich firm
Czym tak naprawdę zawinił Sławosz Uznanski-Wiśniewski?
Jego jedynym „przestępstwem” było obnażenie niewygodnych faktów na temat unijnego programu satelitarnego IRIS². Według naszego astronauty, udział Polski w tym głośnym projekcie leży głównie w "interesie przemysłu kosmicznego innych państw, przede wszystkim Niemiec i Francji". Uznanski-Wiśniewski słusznie zauważył, że gigantyczne unijne projekty znów omijają nasze, rodzime firmy, a my pompujemy kapitał w rozwój potęg zza zachodniej granicy.
Ta racjonalna, propolska diagnoza wywołała absolutną furię w szeregach państwowych urzędników,. Zacytowana w oficjalnym piśmie POLSA opinia Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego o udziale w tym programie była jednoznaczna. Ekspert stwierdził bez ogródek, że to posunięcie po prostu "nie służy państwu polskiemu". Taka szczerość i troska o finanse państwa okazały się w oczach ludzi Tuska czymś absolutnie niedopuszczalnym.
Ekspert powiedział o jedno słowo za dużo? „To nie służy Polsce”
Bez wątpienia Uznański-Wiśniewski to postać nietuzinkowa, nie tylko z uwagi na swoje kompetencje naukowe i lotu w ramach misji IGNIS, ale również ze względu na życie prywatne. Jako mąż posłanki Koalicji Obywatelskiej, przez długi czas był pokazywany jako ikona i „ulubieniec” ekipy Donalda Tuska.
Wszystko zmieniło się jednak, gdy astronauta zaczął otwarcie punktować błędy w strategii kosmicznej naszego kraju.
Punktem zapalnym okazało się posiedzenie Rady Polskiej Agencji Kosmicznej, gdzie Uznański-Wiśniewski bez ogródek skrytykował głębokie zaangażowanie POLSA w europejski program bezpiecznej łączności satelitarnej IRIS². W jego ocenie, gigantyczny projekt w obecnym kształcie:
-
Nie służy bezpośrednio państwu polskiemu, lecz zabezpiecza dominację przemysłową Niemiec i Francji.
-
Spycha Polskę do roli dostawcy taniej siły roboczej, zamiast budować silne, rodzime kompetencje technologiczne.
To jednak nie wszystko. Polski astronauta ujawnił również porażające kulisy programu Artemis Accords (amerykańskiego projektu powrotu na Księżyc). Otwarcie przyznał w mediach, że na kluczowych, merytorycznych spotkaniach międzynarodowych krzesło przeznaczone dla polskiej delegacji... świeciło pustką.
Reakcja agencji. „Wymierna szkoda dla Rzeczypospolitej”
Na odpowiedź ze strony władz POLSA nie trzeba było długo czekać. Prezes agencji, Kamila Wachowicz, ostro skontrowała wypowiedzi astronauty. Choć nie zakwestionowała jego wiedzy inżynieryjnej, jednoznacznie stwierdziła, że Uznański-Wiśniewski nie posiada mandatu do oceniania strategicznego i politycznego funkcjonowania instytucji.
- Wypowiedzi Pana Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego przekroczyły granice dozwolonego komentarza. W trakcie posiedzenia sformułował on nie jedną, lecz szereg wypowiedzi ocennych, które łącznie tworzą spójną narrację podważającą zasadność uczestnictwa Polski w programie IRIS² - czytamy w dokumencie.
Wskazane przez astronautę błędy uznano za działanie przynoszące „wymierną szkodę dla interesów Rzeczypospolitej Polskiej”, dodano także, iż kompetencje techniczne i ekspercka nie wystarczą:
- Należy jednoznacznie wskazać, że posiadanie kompetencji technicznych, naukowych lub doświadczenia astronautycznego nie uprawnia i nie może być utożsamiane z posiadaniem kompetencji do oceny funkcjonowania Polskiej Agencji Kosmicznej jako państwowej osoby prawnej realizującej zadania strategiczne [...] - czytamy w dokumencie ujawnionym przez Jabłońskiego.
Co więcej, publiczne wyciąganie tych faktów przez astronautę zostało uznane za działanie przynoszące „wymierną szkodę dla interesów Rzeczypospolitej Polskiej”. To, co szokuje najbardziej, to próba nałożenia informacyjnego kagańca i odcięcie naukowca od możliwości publicznego komentowania sprawy:
- W związku z powyższym niezbędne jest niezwłoczne podjęcie stanowczych działań mających na celu doprowadzenie do zaprzestania przez Pana Sławosza Uznańskiego-Wiśniewskiego publicznego komentowania kwestii związanych z działalnością Agencji, projektami strategicznymi, bezpieczeństwem państwa oraz współpracą międzynarodową - domaga się prezes agencji.
Na te słowa głosy oburzenia natychmiast popłynęły nie tylko ze strony polityków opozycji. Brutalna próba uciszenia człowieka, który odważył się postawić polski interes narodowy ponad unijno-niemiecką linię polityczną musi budzić emocje. Zwłaszcza, że to kolejny przykład eliminowania z przestrzeni publicznej ekspertów, którzy nie boją się mówić prawdy o marginalizacji Polski w kluczowych programach międzynarodowych, co zdaje się być stałą polityką aktualnego rządu. Czy „kosmiczny kaganiec” dla polskiego astronauty zamknie dyskusję o milionach wydawanych na projekty, z których profity czerpią głównie zachodnie koncerny? Ta sprawa z pewnością będzie miała swój dalszy ciąg.
źr. wPolsce24 za X








