Policja nie będzie ścigać Brauna za ścięcie znaku drogowego w Krakowie. Jak to możliwe?

Do zdarzenia doszło w piątek w Krakowie. Na opublikowanym materiale wideo politycy zapowiadają likwidację Strefy Czystego Transportu. Po wygłoszeniu deklaracji Michał Klimek, przy asyście Grzegorza Brauna i innych działaczy, odcina szlifierką metalowy znak i zrzuca go na chodnik. Pisaliśmy o akcji także w naszym portalu.
Komunikat policji i kwestia prawna
Uwagę internautów szybko zwrócił fakt, że usunięta tablica była przymocowana do barierek za pomocą plastikowych opasek zaciskowych (tzw. trytytek), a prawdziwe oznakowanie drogowe znajdowało się obok.
Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie wydała w tej sprawie oficjalne oświadczenie, potwierdzając, że zdemontowany obiekt nie należał do miejskiej infrastruktury drogowej. Funkcjonariusze zakwalifikowali zdarzenie jako rekwizyt wykorzystany na potrzeby politycznego spotu.
Brak zniszczenia mienia publicznego oznacza, że sprawcy nie odpowiedzą za uszkodzenie infrastruktury miejskiej ani za samowolny demontaż oficjalnego znaku drogowego. Policja poinformowała jednak, że prowadziła wstępne czynności sprawdzające pod kątem przepisów Kodeksu wykroczeń dotyczących wprowadzania w błąd lub samowolnego ustawiania urządzeń w przestrzeni publicznej.
Dwie narracje wokół zdarzenia
Wokół incydentu ukształtowały się dwa przeciwstawne punkty widzenia. Krytycy i przeciwnicy polityczni określają akcję mianem „ustawki” i manipulacji. Wskazują, że przedstawienie demontażu prywatnego rekwizytu jako „likwidacji strefy” miało wprawić odbiorców w błąd i stworzyć złudzenie bezpośredniego, fizycznego usuwania miejskiego oznakowania.
Zwolennicy oraz organizatorzy happeningu argumentują, że akcja od początku miała charakter wyłącznie symboliczny i inscenizowany. W ich ocenie użycie własnego rekwizytu było celowym i przemyślanym zabiegiem, który pozwolił mocno nagłośnić sprzeciw wobec SCT bez naruszania prawa i bez narażania się na zarzuty niszczenia mienia publicznego.
Śledczy nie dopatrzyli się w zdarzeniu znamion uszkodzenia infrastruktury drogowej, a sam materiał pozostał elementem trwającej kampanii wyborczej w Krakowie.
źr. wPolsce24









