Połamała kości 5-miesięcznemu synkowi. Dla sądu to wciąż za mało na areszt

Przypomnijmy, ta budząca grozę sprawa dotyczy wydarzeń, do których doszło 26 sierpnia w Łodzi. Policjanci zatrzymali w szpitalu 31-letnią matkę pięciomiesięcznego chłopca. Lekarze uznali, że obrażenia dziecka wskazują na to, iż mogło ono paść ofiarą przemocy.
Początkowo kobieta miała twierdzić, że dziecko doznało urazów podczas przewijania. Po przeprowadzeniu szczegółowych badań medycznych oraz uzyskaniu opinii biegłego lekarza okazało się jednak, że obrażenia są znacznie poważniejsze niż takie, które mogły powstać przypadkowo.
– Po przeprowadzeniu szczegółowych badań medycznych oraz uzyskaniu opinii biegłego lekarza okazało się, że 5-miesięczne niemowlę doznało poważnych obrażeń. U chłopca stwierdzono m.in. złamania kości ręki, złamanie kości udowej, a także liczne sińce oraz otarcia w okolicach barku – powiedział prokurator Paweł Jasiak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.
Matka przyznała się do wykręcania kończyn dziecka
W trakcie przesłuchania w prokuraturze kobieta przyznała się do znęcania nad synkiem. Wyjaśniła, że podczas przebierania dziecka zdenerwowała się i dlatego wykręciła jego kończyny. Jednocześnie powiedziała, że bardzo żałuje swojego zachowania. 31-latka usłyszała zarzut znęcania się nad dzieckiem ze szczególnym okrucieństwem. Za takie przestępstwo grozi kara do 10 lat więzienia.
Prokuratura wystąpiła do sądu o zastosowanie wobec podejrzanej tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. Sąd Rejonowy dla Łodzi-Widzewa nie uwzględnił jednak tego wniosku. Postanowieniem z 29 sierpnia zdecydował, że kobieta pozostanie na wolności, a będzie objęta jedynie dozorem policji. Ma obowiązek stawiania się w terenowej jednostce policji trzy razy w tygodniu.
Sąd: areszt nie jest karą
Rzecznik Sądu Okręgowego w Łodzi sędzia Grzegorz Gała wyjaśnił, jakie argumenty przemawiały za decyzją sądu.
– Mówiąc o tymczasowym aresztowaniu należy pamiętać, że nie jest ono karą, a jedynie środkiem zapobiegawczym, który ma zapobiegać utrudnianiu postępowania karnego – powiedział.
Jak zaznaczył, podczas posiedzenia aresztowego sąd nie rozstrzyga o winie podejrzanej, ale ocenia, czy istnieje wysokie prawdopodobieństwo popełnienia czynu zabronionego oraz czy zachodzi potrzeba zastosowania izolacyjnego środka zapobiegawczego. W tej sprawie sąd zwrócił uwagę, że przesłuchani zostali wszyscy świadkowie zdarzenia, a matka złożyła wyczerpujące wyjaśnienia dotyczące tego, co się wydarzyło.
– W związku z tym nie istnieje ryzyko takiego utrudniania postępowania, które wymagałoby jej izolacji – wyjaśnił sędzia Gała.
Prokuratura składa zażalenie
Prokuratura nie zgadza się z decyzją sądu i zapowiedziała wniesienie zażalenia.
– Prokuratura złożyła do sądu wniosek o zastosowanie wobec podejrzanej środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące. (...) Zażalenie w najbliższym czasie wpłynie do sądu – poinformował prokurator Paweł Jasiak. Tymczasem pięciomiesięczny chłopiec nadal przebywa w szpitalu. O jego dalszym losie zdecyduje sąd rodzinny.
źr. wPolsce24 za PAP











