Polacy chcą kar za propagowanie banderyzmu i składają podpisy. Ale co zrobi z tym Czarzasty?

Zgodnie z konstytucją inicjatywa ustawodawcza przysługuje grupie co najmniej 100 000 obywateli mających prawo wybierania do Sejmu. Przepisy stanowią, że po zebraniu 1000 podpisów z poparciem dla obywatelskiego projektu ustawy pełnomocnik komitetu inicjatywy ustawodawczej zawiadamia marszałka Sejmu o utworzeniu komitetu. Jeżeli zawiadomienie odpowiada warunkom określonym w ustawie marszałek Sejmu, w terminie 14 dni od jego doręczenia, postanawia o przyjęciu zawiadomienia.
Tysiąc podpisów dołączonych do zawiadomienia stanowi część wymaganej liczby 100 tys. podpisów osób popierających obywatelski projekt ustawy. Projekt taki powinien być wniesiony do Sejmu w ciągu 3 miesięcy od dnia, w którym marszałek Sejmu wyda postanowienie o przyjęciu zawiadomienia o powstaniu komitetu.
Błyskawiczna akcja
Proponowane przepisy ustawy, na którą błyskawicznie zebrano 1000 podpisów mają wprowadzić zakaz propagowania ideologii ukraińskiego nacjonalizmu, w tym banderyzmu oraz wszelkich frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów. Jak podkreślają inicjatorzy, celem jest jednoznaczne zamknięcie katalogu działań, które w ich ocenie powinny być prawnie zakazane.
Inicjatywa jest reakcją m.in. na decyzję prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA”. Sprawa wywołała w Polsce szeroką debatę i poruszenie, zwłaszcza w kontekście pamięci historycznej. W skład komitetu weszli samorządowcy z różnych części kraju, w tym prezydenci kilku miast. Organizatorzy zapowiadają szybkie przejście do kolejnego etapu, czyli formalnego zgłoszenia projektu w Sejmie po spełnieniu wszystkich wymogów proceduralnych.
Projekt prezydenta Czarzasty schował w zamrażarce
To jednak nie pierwszy taki projekt. Już wcześniej podobną ustawę złożył prezydent Karol Nawrocki. Dokument od miesięcy pozostaje jednak w Sejmie bez dalszego procedowania – trafił do tzw. „zamrażarki”. Chodzi o złożony we wrześniu 2025 r. projekt ustawy, na mocy którego w Polsce karane ma być rozpowszechnianie fałszywych twierdzeń dotyczących zbrodni popełnionych przez członków i współpracowników OUN frakcji Bandery i Ukraińskiej Armii Powstańczej oraz innych ukraińskich formacji kolaborujących z III Rzeszą Niemiecką, a w szczególności na temat zbrodni ludobójstwa dokonanego na Polakach na Wołyniu.
Decyzja Czarzastego
I właśnie los tej inicjatywy rodzi dziś kluczowe pytanie: czy nowa akcja obywatelska podzieli los prezydenckiego projektu? Decyzja będzie należeć do marszałka Sejmu Włodzimierza Czarzastego. To on zdecyduje o dalszym biegu sprawy. Czy tym razem projekt zostanie poddany realnej debacie, czy marszałek Sejmu ponownie będzie udawał, że nic się nie stało?
źr. wPolsce24 za PAP











