Morza miały nas zalewać, a jest odwrotnie. Podali, ile wody właśnie zniknęło z Bałtyku, to miliardy ton

Dane podał Instytut Oceanologii Polskiej Akademii Nauk. Jak to możliwe, że z naszego morza zniknęło nagle 275 miliardów ton wody? Nie chodzi o globalne ocieplenie, suszę czy jakieś tajemnicze zjawiska. Wszystko przez silny, stały wiatr, który spychał ją przez Cieśniny Duńskie na Morze Północne.
- Dopóki trwa ta konfiguracja meteorologiczna, woda jest „przytrzymywana” na południowo-wschodnim krańcu akwenów, a poziom lokalnie się obniża. To zjawisko jest znane oceanografom i hydrologom jako wind set-down: długotrwały wiatr z jednego kierunku „wypycha” wodę z akwenu, powodując spadki poziomów bez zmiany ogólnej ilości wody na świecie – podaje Instytut Oceanologii PAN.
Czy woda wróci do Bałtyku? To oczywiście możliwe wraz ze zmianą pogody, a przede wszystkim układu barycznego.
Rekordowo niski poziom Bałtyku utrudnił działanie portów morskich. Zmniejszyła się bowiem głębokość torów podejściowych, statki muszą wpływać do portów znacznie ostrożniej, niż zwykle.
Sytuacja ma też wpływ na naturę. Tym razem – pozytywny.
- Głębokie wody Bałtyku są często pozbawione tlenu (tzw. strefy hypoksji), co ogranicza życie organizmów dennych. Kiedy wiatr ustąpi, możliwy jest napływ zimnej, słonej i tlenowej wody z Morza Północnego, co może „odświeżyć” deoksygenowane baseny - niczym głęboki oddech dla ekosystemu – czytamy w informacji IO PAN.
źr. wPolsce24 za IO PAN











