2 promile u policjanta – natychmiastowe konsekwencje. Sędzia? Czynności wyjaśniające

We wtorek w Jaworznie policjant z Sosnowca, w czasie wolnym miał spowodować kolizję drogową, a następnie oddalić się z miejsca zdarzenia. Jak wynika z nieoficjalnych informacji ze śledztwa, funkcjonariusz miał ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Został zatrzymany kilka kilometrów dalej, na terenie Sosnowca, kiedy poszkodowany kierowca ruszył za nim i przekazywał policji informacje o jego trasie.
Reakcja była natychmiastowa. Policjant został zawieszony w czynnościach służbowych, wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne i rozpoczęto procedurę zmierzającą do wydalenia go ze służby. Komenda jasno zakomunikowała, że w policji „nie ma miejsca dla osób, które łamią prawo”.
Sprawa jest prowadzona przez prokuraturę, zabezpieczono dowody, pobrano krew do badań. Nikt nie mówi o „analizowaniu, czy zaszły okoliczności”. Fakty są wystarczające, by działać.
Sędzia po alkoholu: czynności wyjaśniające
Tymczasem w przypadku sędziego Sądu Apelacyjnego w Katowicach Tomasza Ślęzaka (Ministerstwo Sprawiedliwości ujawniło jego personalia), który według doniesień medialnych miał prowadzić samochód w stanie nietrzeźwości 2 lutego w Tychach, komunikat Ministerstwa Sprawiedliwości brzmi zupełnie inaczej.
Zamiast jednoznacznych decyzji, poinformowano o podjęciu czynności wyjaśniających, których celem jest dopiero ustalenie, „czy istnieją podstawy do wszczęcia postępowania dyscyplinarnego”. Podkreśla się, że zdarzenie „może stanowić przestępstwo” i „może wyczerpywać znamiona deliktu dyscyplinarnego”.
To język ostrożny, proceduralny, wyraźnie inny niż w przypadku policjanta.
A z jakim innym pijanym kierowcą tak się „cackają”?
I tu pojawia się pytanie, które trudno zbyć. Z jakim innym pijanym kierowcą państwo postępuje w ten sposób? Czy wobec zwykłego obywatela, zatrzymanego po alkoholu, najpierw „sprawdza się, czy zaszły okoliczności uzasadniające dalsze kroki”? Czy wobec kierowcy z 2 promilami ktoś wstrzymuje się z decyzjami zawodowymi, czekając na „czynności wyjaśniające”?
Prawo karne jest jednoznaczne. Jazda w stanie nietrzeźwości to przestępstwo. A jednak w przypadku osób zajmujących najwyższe stanowiska w wymiarze sprawiedliwości reakcja instytucji państwa zdaje się być znacznie bardziej powściągliwa.
Równość wobec prawa – zasada czy slogan?
Ten kontrast budzi uzasadniony sprzeciw społeczny. Bo jeśli państwo chce być wiarygodne, musi stosować te same standardy wobec wszystkich – niezależnie od munduru czy togi. Inaczej hasło „równości wobec prawa” pozostaje jedynie konstytucyjną deklaracją, a nie realną praktyką.
Nikt nie przesądza winy sędziego, choć fakty wydają się być jednoznaczne. Ale nikt też nie rozumie, dlaczego w jednym przypadku instytucje działają natychmiast, a w drugim – z wyraźną ostrożnością graniczącą z pobłażliwością. I to właśnie ten rozdźwięk jest dziś najbardziej bulwersujący.
źr. wPolsce24 za PAP











