Pieszy wpadł pod samochód, który prowadziła jego żona. Oboje wcześniej pili alkohol

Jak informuje portal O2, wypadek miał miejsce w nocy z 3 na 4 stycznia. 50-latek szedł poboczem drogi w terenie niezabudowanym. Nie miał na ubraniu żadnych elementów odblaskowych. Według relacji policjantów mężczyzna miał w pewnym momencie wtargnąć na drogę i został potrącony przez prawidłowo jadący samochód.
Jak się okazało, za jego kierownicą siedziała jego 44-letnia żona. Policjanci sprawdzili stan trzeźwości obojga małżonków. Okazało się, że wcześniej pili, ale wydmuchali poniżej 0,5 promila. W prawie nazywa się to „stan po użyciu alkoholu”. Dla kobiety, która w takim stanie wsiadła za kółko, może to mieć konsekwencje prawne. Mężczyzna trafił do szpitala, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Policjanci zabezpieczyli ślady na miejscu, przesłuchali 44-latkę i prowadzą dalsze czynności. Sprawdzają, czy na wypadek mógł mieć wpływ ograniczony kontrast po zmroku i to, że mężczyzna nie miał na sobie odblasków.
Na razie nie wiadomo, czy ktoś usłyszy zarzuty. Za prowadzenie samochodu w stanie po użyciu alkoholu (od 0,2 do 0,5 promila) kobiecie grozi grzywna od 2,5 tys. złotych, 15 punktów karnych i zakaz prowadzenia pojazdów od 3 miesięcy do 6 lat. Sąd może też orzec karę aresztu, do 30 dni. Zgodnie z prawem piesi, którzy poruszają się po zmroku poza terenem zabudowanym, muszą mieć elementy odblaskowe – za ich brak mężczyźnie grozi mandat w wysokości do 500 złotych.
źr. wPolsce24 za O2











