Państwo ściga własnych obrońców? Szokujący ruch śledczych ws. uniewinnionego żołnierza

Sprawa dotyczy wydarzeń z marca 2024 roku, kiedy to grupa migrantów siłą forsowała granicę w rejonie Dubicz Cerkiewnych. Napastnicy użyli lewarka samochodowego do rozgięcia stalowej bariery, a po przejściu na polską stronę atakowali funkcjonariuszy i żołnierzy kamieniami oraz gałęziami. W obliczu tych niebezpiecznych okoliczności szeregowy Karol S. oddał 12 strzałów ostrzegawczych, aby zaalarmować inne posterunki i powstrzymać agresorów.
Sąd nie miał wątpliwości: Żołnierz wypełnił obowiązek
W maju Wojskowy Sąd Garnizonowy w Lublinie uniewinnił żołnierza, argumentując, że wykonywał on swoje zadania zgodnie z obowiązkami. Sędzia Radosław Hunek podkreślił w uzasadnieniu, że każdy żołnierz ma konstytucyjny i ustawowy obowiązek obrony granic ojczyzny, a użycie broni było adekwatne do zagrożenia. Co istotne, inni żołnierze i funkcjonariusze SG obecni na miejscu zeznali, że nie czuli się zagrożeni strzałami kolegi i nie żądali jego ścigania.
Politycy grzmią o prześladowaniu wojska
Decyzja prokuratury o zaskarżeniu uniewinnienia wywołała falę oburzenia. Poseł PiS Radosław Fogiel na antenie Polsat News nazwał to działanie „szokującą i skandaliczną informacją”. Polityk wprost oskarżył śledczych o nękanie ludzi, którzy ryzykują życie dla bezpieczeństwa Polaków.
- Ścigacie i prześladujecie obrońców granic – stwierdził Fogiel, komentując ruch prokuratury.
Co dalej z Karolem S.?
Obrońcy żołnierza podkreślają, że apelacja prokuratury jest jedynie bezzasadną polemiką z prawidłowymi ustaleniami sądu. Mimo to sprawa trafi teraz do Wojskowego Sądu Okręgowego w Warszawie.
źr. wPolsce24 za Polsat News











