Nowe fakty o masakrze w opactwie. Ujawniono, po co Ihor M. przyjechał do Jarosławia

Przypomnijmy: w czwartek 31-letni Ukrainiec Ihor M. pojawił się w klasztorze sióstr benedyktynek w Jarosławiu. Wszedł tam do stołówki, gdzie chwycił nóż i zaczął dźgać ludzi. Zranił trzech księży, z których jeden zmarł, i dwie osoby, które przyszły na mszę świętą.
Chciał odzyskać samochód
Prok. Bożena Harasz-Wołoszyn powiedziała wcześniej mediom, że Ihor M. od dawna mieszkał w Niemczech. W czwartek przed świtem udał się na przejście graniczne w Korczowej, ale nie został przepuszczony. Potem wrócił do Jarosławia, gdzie dokonał ataku.
Teraz Fakt dowiedział się, dlaczego pojawił się w tym mieście. Jak informuje dziennik, poszło o samochód, którym podróżował. W trakcie kontroli granicznej celnicy odkryli, że nie miał ważnego ubezpieczenia. Auto zostało zatrzymane. Przyjechała laweta i zabrała je do Jarosławia. Mężczyzna pojechał za nim. Chciał je odzyskać, żeby kontynuować podróż – powiedziała dziennikowi osoba znająca kulisy sprawy.
Był tam już wcześniej?
Na razie nie wiadomo, dlaczego zamiast odebrać auto, Ukrainiec ruszył do Opactwa Sióstr Benedyktynek. Jak jednak zauważa Fakt, gdy trafił do szpitala po zatrzymaniu, krzyczał, że „tam dobrze karmią i parzą pyszną kawę”. Zaraz po wybuchu wojny w tym klasztorze mieścił się ośrodek dla uchodźców z Ukrainy. Jest możliwe, że napastnik był w nim wcześniej, ale na razie nie zostało to potwierdzone.
Ihor M. został ranny podczas ataku. Najprawdopodobniej zranił się własnym nożem, gdy na widok policjantów rzucił się na podłogę. Zabrano go do szpitala, gdzie został opatrzony przez lekarzy. Jak informuje Fakt, świadkowie twierdzą, że podczas wizyty na SOR zachowywał się irracjonalnie. Był nienaturalnie spokojny, albo krzyczał różne rzeczy, jak wspomniane słowa o pysznej kawie w klasztorze. Chwilami zachowywał się tak, jakby był niespełna rozumu – powiedział Faktowi jeden ze świadków.
Po opatrzeniu ran na rękach napastnika zabrano do szpitala psychiatrycznego, gdzie przebywa w pilnowanej przez policjantów izolatce. Policja ujawniła wcześniej, że był trzeźwy, pobrano mu krew do badań pod kątem narkotyków. Jeżeli lekarze wyrażą zgodę, to jeszcze dziś zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty.
źr. wPolsce24 za Fakt









