Rzucił się na nożownika, by ratować innych. Zakonnica opowiedziała o bohaterskim księdzu i bestialskim napastniku z Jarosławia

Do tragicznego zdarzenia doszło w czwartek, 24 września, na terenie Ośrodka Formacji Kultury Chrześcijańskiej przy kościele w Jarosławiu. Wirtualna Polska cytuje miejscową przełożoną benedyktynek, siostrę Barbarę Dendor, która opisała pierwsze minuty ataku jako prawdziwy koszmar.
Napastnik pojawił się nagle i zaczął brutalnie atakować przebywające tam osoby. Pierwsze uderzenie nastąpiło w kawiarence na terenie opactwa. Gdy jedna z osób próbowała uciekać i zamknąć drzwi do kościoła, nożownik przedostał się do środka innym wejściem.
- Pan, który wtargnął z nożem, zaczął po prostu zabijać – relacjonuje siostra Barbara Dendor w rozmowie z WP.
Bohaterski zryw duchownego
W momencie ataku w budynku przebywali duchowni. Jeden z obecnych na miejscu kapłanów bez wahania rzucił się na uzbrojonego napastnika, starając się go obezwładnić i zapobiec dalszej tragedii. Cena za próbę ratowania innych okazała się najwyższa. Gdy kapłan upadł na ziemię, napastnik zadał mu kolejne ciosy nożem. Jak przekazała zakonnica, sprawca przebił duchownemu płuca.
- Kapłan, który tam był, rzucił się na niego, a jak upadł, to ten jeszcze go nożem… Przebił, przebił mu płuca i to ten ksiądz nie żyje - mówi zakonnica. Jej zdaniem wiele wskazuje, że był to atak na księży, ponieważ jeden z duchownych został zamordowany, a dwóch walczy o życie.
Ksiądz w stanie krytycznym trafił do szpitala. Z powodu bardzo licznych ran kłutych i ciętych klatki piersiowej oraz brzucha doszło do masywnego krwotoku i zatrzymania akcji serca. Mimo podjętej reanimacji kapłana nie udało się uratować.
Pozostali duchowni byli operowani. Ukrainiec zadał im ciosy nożem w brzuch i klatkę piersiową.
Kim jest sprawca ataku w Jarosławiu? "Wyglądał jak szaleniec"
Policja bezpośrednio po zdarzeniu zatrzymała napastnika. Okazał się nim 31-letni obywatel Ukrainy. Siostra przełożona kategorycznie zaprzecza, aby mężczyzna miał jakiekolwiek wcześniejsze powiązania ze wspólnotą opactwa. Podkreśla, że po raz pierwszy widziała tego mężczyznę, który mimo zimnego dnia przyszedł ubrany jedynie w krótkie spodenki i koszulkę.
Na miejscu tragedii szybko pojawiły się służby ratunkowe, policja oraz przedstawiciele władz, w tym burmistrz i wojewoda. Śledczy pod nadzorem prokuratury ustalają motywy działania 31-latka.
Pięć osób poszkodowanych. Walka o życie duchownych w szpitalu
Łącznie w wyniku brutalnej napaści ucierpiało pięć osób. Dyrektor Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu, Łukasz Jerema, potwierdził, że wśród poszkodowanych znalazł się ks. Marek, dyrektor Ośrodka Formacji Kultury Chrześcijańskiej, o którego życie lekarze walczyli na bloku operacyjnym.
"Nie czujemy się bezpieczni". Ból i strach we wspólnocie
Choć sytuacja w przedszkolu działającym po stronie klasztoru została opanowana, a dzieci są bezpieczne, we wspólnocie pozostała wielka trauma. Zakonnica nie ukrywa, że czwartkowe wydarzenia odebrały mieszkańcom opactwa poczucie bezpieczeństwa.
- Nie czujemy się bezpieczni. Można powiedzieć, że to jest atak też na nas, na to miejsce, gdzie wspólnie tworzymy to opactwo. Jesteśmy w wielkim bólu – wyznaje siostra Barbara Dendor.
źr. wPolsce24 za wp.pl









