Nadchodzi „rotacyjny” szef SOP! Informator z rządu ujawnia: „To będzie kabareton"

Minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński zwołał na czwartek na godzinę 12:00 pilną odprawę z szefostwem Służby Ochrony Państwa. W naradzie miał brać udział również wiceszef resortu Czesław Mroczek, co potwierdziła rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka.
Spotkanie jest bezpośrednią reakcją na stanowisko prezydenta Karola Nawrockiego, który odmówił wyrażenia zgody na powołanie płk. Tomasza Jackowicza na stanowisko Komendanta SOP.
Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz wyjaśnił, że zgodnie z przepisami szefa formacji powołuje premier na wniosek szefa MSWiA w uzgodnieniu z głową państwa, jednak kandydatura ta nie uzyskała akceptacji. Leśkiewicz zadeklarował jednocześnie gotowość prezydenta do uzgodnienia innej osoby, która da „rękojmię profesjonalnego i stabilnego kierowania" służbą.
Z ustaleń dziennikarzy Wirtualnej Polski wynika, że u podstaw prezydenckiego weta mogą leżeć powiązania kandydata z szefem rządu.
– Tomasz Jackowicz był w ochronie premiera Tuska adiutantem. Przypuszczam, że dlatego prezydent się nie zgodził na jego kandydaturę – ocenia informator WP znający sytuację w dawnej strukturze BOR.
"Instytucja na zapałkach". Rząd wprowadzi "komendanta rotacyjnego"?
Brak zgody Pałacu Prezydenckiego stawia rząd przed sporym wyzwaniem prawnym. Ustawa o Służbie Ochrony Państwa nie przewiduje możliwości utrzymywania stanu pełnienia obowiązków w nieskończoność przez tę samą osobę. Art. 12 ustawy stanowi jednoznacznie, że minister może powierzyć pełnienie obowiązków komendanta jednemu z jego zastępców na okres nie dłuższy niż 3 miesiące.
Aby ominąć tę barierę, rząd zamierza zastosować nietypowy manewr. Jak ujawniają informatorzy Wirtualnej Polski z kręgów rządowych, nowym p.o. komendanta mają być rotacyjnie mianowani kolejni zastępcy szefa SOP.
– Będą rotowani zastępcy komendanta SOP w charakterze pełniących obowiązki komendanta. To będzie taki kabareton i tak to będzie działać, dopóki rząd i Pałac tego nie uzgodnią – przyznaje rozmówca z rządu.
W praktyce po upływie 3-miesięcznej kadencji płk. Tomasza Jackowicza stanowisko p.o. komendanta przejmowałby inny zastępca – np. płk Maciej Lewiński lub płk Krzysztof Król. Po kolejnych 3 miesiącach funkcja mogłaby wracać do poprzednika. Informatorzy z rządu podsumowują to rozwiązanie gorzko: „Będzie po prostu kolejna instytucja na zapałkach”.
Od kradzieży auta premiera po odwołanie generała
Kryzys wokół dowództwa SOP trwa od miesięcy. W połowie września prezydent Karol Nawrocki wyraził zgodę na odwołanie ze stanowiska dotychczasowego komendanta, gen. bryg. Radosława Jaworskiego.
Sytuacja w formacji skomplikowała się w styczniu 2026 r., gdy wobec gen. Jaworskiego wszczęto postępowanie dyscyplinarne i zawieszono go w czynnościach służbowych.
Sprawa miała związek z kradzieżą prywatnego samochodu należącego do rodziny premiera Donalda Tuska, do której doszło we wrześniu poprzedniego roku. Po tym zdarzeniu ze stanowisk odwołano dyrektora i wicedyrektora biura ochrony premiera, a gen. Jaworski udał się na zaległy urlop i L4. Obowiązki szefa SOP przejął wówczas płk Tomasz Jackowicz, a od lipca powierzono je płk. Maciejowi Lewińskiemu.
Służba Ochrony Państwa, która w lutym 2018 r. zastąpiła Biuro Ochrony Rządu, odpowiada za ochronę najważniejszych osób w państwie – w tym prezydenta, premiera, marszałków Sejmu i Senatu oraz kluczowych ministrów.
źr. wPolsce24 za wp.pl









