Cała prawda o tajnym raporcie CIA. Minister Tuska wygadał się o dokumencie, którego nigdy nie było

Informacja o tym, że premier Donald Tusk otrzymał od szefa CIA Johna Ratcliffa raport dotyczący możliwych scenariuszy na wschodniej flance Unii Europejskiej oraz na froncie rosyjsko-ukraińskim, wywołała szeroką debatę publiczną. Szybko pojawiły się jednak pytania o obecność fizycznego dokumentu, którego – jak się okazało – nie widział nawet szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz.
Szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz ujawnił na platformie X, że na biurko szefa rządu nie trafił żaden pisemny, „tajny raport CIA”. Wypowiedź ta zaintrygowała opinię publiczną i doprowadziła do fali krytycznych komentarzy ze strony polityków oraz publicystów.
Siemoniak wyjaśnia: „To był ustny raport”
Do narastających wątpliwości odniósł się Tomasz Siemoniak, przedstawiając kulisy przekazania informacji ze stolicy USA. Jak wyjaśnił, natychmiast po rozmowie przeprowadzonej w Waszyngtonie z szefem amerykańskiej agencji wywiadowczej przekazał szefowi rządu kluczowe ustalenia.
– Przekazałem je premierowi nie w postaci pisemnego raportu, po prostu można to nazwać ustnym raportem – sprecyzował Tomasz Siemoniak. Dodatkowo poinformował, że te same, precyzyjne informacje niezwłocznie po paru dniach trafiły również do Prezydenta RP.
Kulisy rozmów w Waszyngtonie i niejawność ustaleń
Siemoniak zaznaczył, że rozmowy w Waszyngtonie miały ogromną wagę i jednoznacznie pokazały, iż Polska jest traktowana jako niezwykle istotny sojusznik Stanów Zjednoczonych. Z jego relacji wynika również, że polskim bezpieczeństwem osobiście interesuje się prezydent Donald Trump.
Jednocześnie podkreślił, że wrażliwa część ustaleń musi pozostać niejawna, aby utrzymać ciągłość i profesjonalizm w bezpośrednich relacjach wywiadowczych z partnerami z USA.
źr. wPolsce24 za X.com









