Mocne oświadczenie Morawieckiego: "Nasza polityka wobec Ukrainy nie była służeniem komukolwiek."

Polska zareagowała wzorcowo na początku wojny
Mateusz Morawiecki opublikował w mediach społecznościowych obszerny wpis, w którym broni polityki prowadzonej przez swój rząd tuż po wybuchu wojny na Ukrainie. Były premier ocenił, że przekazanie uzbrojenia sąsiadowi było elementem przemyślanej strategii wzmacniającej bezpieczeństwo Polski. Jak podkreślił, dzięki temu kraj zyskał cenny czas na rozwój własnych zdolności obronnych i modernizację armii.
-To rachunek za ocalenie polskiej krwi, naszej przyszłości. Każdy czołg, każda sztuka amunicji z tego wykazu to był pocisk, który zniszczył rosyjski potencjał daleko od naszych granic – zanim mógł zagrozić Polsce. Te decyzje zapadały w pierwszej, krytycznej fazie wojny, gdy Kijów mógł upaść, a Polska mogła stracić państwo buforowe - napisał Morawiecki.
Polityk zaznaczył, że większość sprzętu wysłanego do Ukrainy stanowiło uzbrojenie starszego typu, które i tak miało zostać wycofane z wyposażenia Wojska Polskiego. W jego ocenie pomoc wojskowa nie była działaniem na rzecz innego państwa kosztem Polski, lecz świadomą inwestycją we własne bezpieczeństwo.
Sam również przyznał, iż w żaden sposób nie żałuje podejmowanych wówczas decyzji. Dodał przy tym, że utrzymanie niepodległej Ukrainy ma kluczowe znaczenie dla ograniczenia zagrożeń na wschodniej flance NATO.
Nasza polityka wobec Ukrainy nie była „służeniem" komukolwiek. Była transakcją: żelazo za krew. Polisą, na którą było nas w końcu stać, dzięki uzdrowieniu polskich finansów publicznych przez rząd PiS - napisał polityk.
Morawiecki uderza w rząd za sprzedaż Patriotów
Jednocześnie Morawiecki wyraźnie odciął się od pomysłu przekazywania Ukrainie kolejnych pocisków do systemu Patriot. Argumentował, że obecna sytuacja na froncie różni się od tej z 2022 roku, a rakiety PAC-3 MSE są dziś towarem strategicznym i wyjątkowo trudnym do pozyskania. W jego opinii Polska nie powinna rezygnować z uzbrojenia, które ma bezpośredni wpływ na własną obronę przeciwlotniczą.
Morawiecki przekonywał, że Rosja pozostaje największym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski i wskazywał, że Kreml prowadzi wobec naszego kraju działania hybrydowe. Jako przykład podał kryzys migracyjny na granicy z Białorusią, gdzie nielegalni migranci są wykorzystywani przez reżimy Władimira Putina i Aleksandra Łukaszenki jako narzędzie nacisku na Polskę. Przypomniał również o śmierci polskiego żołnierza podczas służby na granicy, podkreślając, że zagrożenie ze strony Rosji nie ma wyłącznie charakteru teoretycznego.
Rosja była i jest dla nas zagrożeniem. Takie są fakty. Stale to udowadnia swoimi działaniami. Jeżeli ktoś dziś przekonuje, że Rosja nam nie zagraża, to są tylko dwie możliwości: albo jest całkowicie zatruty rosyjską propagandą, albo gdzieś na Łubiance leży jego teczka. Nie wiem, co jest gorsze - podkreślił Morawiecki - Putin już zaatakował Polskę. Nie czołgami, ale metodami wojny hybrydowej. Wspólnie z reżimem Łukaszenki wykorzystuje nielegalnych migrantów jako broń przeciwko polskiej granicy, naszym funkcjonariuszom i bezpieczeństwu państwa
Temat rzezi wołyńskiej był istotnym punktem polityki PiS
Były szef rządu odniósł się również do zarzutów dotyczących polityki PiS wobec kwestii rzezi wołyńskiej. Zapewnił, że zarówno on, jak i prezydent Andrzej Duda oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas rozmów z władzami Ukrainy wielokrotnie poruszali temat ekshumacji ofiar ludobójstwa dokonanego przez UPA w latach 1943-45. Według Morawieckiego postępy w tej sprawie były efektem nacisków prowadzonych przez poprzedni rząd, a nie wyłącznie dobrej woli strony ukraińskiej.
Źr.wPolsce24 za PAP/X-Mateusz Morawiecki
.











