Michnik upokorzony. „Nawet nie stwarzają pozorów szacunku”

Kulisy burzliwego konfliktu w Agorze, wydawcy m. in. „Gazety Wyborczej” ujawni branżowy portal Press.
Zwolnienie przyszło mailem
Poszło o likwidację działu prawnego w spółce. Przedstawiciele pracowników i związkowców z Agory poprosili o spotkanie z połączonym zarządem spółek Wyborcza i Gazeta.pl. Jak relacjonuje jedna z pracownic „GW”, związkowcy byli poruszeni sposobem, w jaki firma zerwała współpracę z jedną z prawniczek - Agnieszką Całką, która od 10 lat reprezentowała dziennikarzy w sprawach sądowych. Kobieta była zatrudniona w firmie na podstawie umowy B2B. Informację o zerwaniu z nią umowy wysłano jej mailem. Całka odebrała korespondencję w trakcie jednej z rozpraw.
Dział do likwidacji
Ale na tym nie koniec. Z pięciu prawników zajmujących się obsługą redakcji "Gazety Wyborczej" wkrótce ma zostać tylko szef działu prawnego Piotr Rogowski. Prócz Agnieszki Całki zarząd spółki zamierza zwolnić Annę Mańkowską, koordynatorkę działu prawnego "GW", która w zespole mecenasa Rogowskiego pracuje od 30 lat.
Sam Rogowski pracuje dla "Gazety Wyborczej" od 34 lat, bronił Adama Michnika i dziennikarzy redakcji w dziesiątkach spraw sądowych. Ale okazuje się, że i jego przyszłość jestem niepewna, bo już wcześniej zarząd spółki zamierzał podziękować mu za usługi.
Michnik i dziennikarze „GW” napisali w jego obronie dwa listy protestacyjne.
Bez szacunku dla naczelnego
Według ustaleń "Presserwisu" w spotkaniu z pracownikami, do którego doszło w środę, wzięły udział trzy osoby z połączonego zarządu spółek Wyborcza i Gazeta.pl: Bartłomiej Chmiel, Mikołaj Chrzan i Aleksandra Sobczak (zarówno Chrzan, jak i Sobczak byli wcześniej zastępcami naczelnego Adama Michnika).
– Ku zaskoczeniu wszystkich, na spotkanie przyszedł Adam Michnik, który z reguły nie bierze udziału w tego typu zebraniach. Natomiast Bartłomiej Chmiel połączył się zdalnie z siłowni, co przez wielu zostało odczytane jako przejaw lekceważenia – relacjonuje Presserwisowi uczestnik spotkania, proszący o zachowanie anonimowości.
Na domiar złego Chmiel kompletnie nie liczył się ze swoimi rozmówcami. - Wywodził, że obsługa prawna "GW" to nie nasza sprawa i nie mamy prawa się tą sprawą interesować – mówi rozmówca portalu.
– Podczas środowego spotkania Adam Michnik po raz pierwszy zobaczył na żywo, z kim tak naprawdę ma do czynienia. Musiał zrozumieć, że zarząd nawet nie stwarza pozorów, że traktuje go poważnie i darzy elementarnym szacunkiem – dodaje.
źr. wPolsce24 za press.pl











