Tusk zapowiada zwiększenie pomocy dla Ukrainy! "Tak jak ostrzegałem"

Tusk znowu straszy
Donald Tusk ujawnił kulisy rozmowy pomiędzy nim a sekretarzem generalnym NATO Markiem Rutte. Według szefa rządu dyplomata miał mu przekazać swoje spostrzeżenia dotyczące sytuacji na froncie rosyjsko-ukraińskim. Choć lider Koalicji Obywatelskiej nie ujawnił dokładnie, czego udało mu się dowiedzieć, niemal natychmiast przypisał sobie zasługę, przekonując, że jego wcześniejsze ostrzeżenia okazały się słuszne.
– Tak jak ostrzegałem, eskalacja ze strony Rosji postępuje – napisał Tusk.
Następnie polityk stwierdził, iż Ukraina potrzebuje jeszcze większego wsparcia w powietrzu, co internauci odebrali jako zapowiedź kolejnych transferów sprzętu militarnego do Kijowa, podobnie jak miało to miejsce w ostatnich latach. Uzasadnił to koniecznością ochrony bezpieczeństwa nie tylko naszego wschodniego sąsiada, ale również państwa polskiego. „To zadanie dla całej Europy” – przekonuje premier.
Następnie Tusk ocenił, iż najbliższe sześć miesięcy może być kluczowe zarówno w kontekście toczącego się konfliktu za naszą wschodnią granicą, jak i gotowości całego Sojuszu Północnoatlantyckiego. Stąd też wszystkie jego państwa członkowskie powinny być przygotowane na różne warianty działań ze strony Federacji Rosyjskiej, nie wykluczając nawet ewentualnych prowokacji ze strony państwa Władimira Putina wobec członków NATO.
Ostrzegał przed atakiem
Premier w ten sposób nawiązuje też pośrednio do swojej wczorajszej wypowiedzi, w której zaczepił Krzysztofa Stanowskiego. Polityk zarzucił twórcy Kanału Zero, że ten niepotrzebnie wyśmiał go za jego słowa o potencjalnym ataku Rosji. Sam dziennikarz wyjaśnił jednak, iż nie drwił z samego zagrożenia, lecz z powodu kompletnego braku przygotowania naszego kraju na wypadek możliwego ataku.
Zresztą sam Tusk nie do końca ma rację w kontekście swoich wcześniejszych ostrzeżeń. W chwili obecnej polityk powiela informacje, zgodnie z którymi Rosjanie szykują się do jeszcze większej eskalacji konfliktu na Ukrainie, m.in. poprzez zwiększenie mobilizacji wśród swoich żołnierzy tuż po nadchodzących wyborach do Dumy Państwowej. Premier ogranicza się tym razem jedynie do potencjalnych prowokacji skierowanych przeciwko któremuś z członków NATO – najprawdopodobniej państwom bałtyckim.
Dalekie jest to jednak od ostrzeżeń o możliwym uderzeniu rosyjskich wojsk na państwa członkowskie Sojuszu, przed czym Tusk przestrzegał jeszcze pod koniec kwietnia tego roku w rozmowie z „Financial Times”. Wówczas premier ostrzegał, iż taki scenariusz to zaledwie kwestia kilku miesięcy, co spotkało się ze sporą krytyką ze strony mediów i obywateli, którzy uznali to za kolejny nieuzasadniony straszak.
Źr.wPolsce24 za X











