Kontrolerzy ruszyli w Polskę. Będą fotografować wnętrza naszych aut. Posypią się srogie kary finansowe

Od 24 kwietnia w całej Polsce rozpoczęły się masowe kontrole pojazdów. Ich celem jest sprawdzenie, czy właściciele aut uiszczają opłaty w ramach abonamentu RTV, który dotyczy także odbiorników radiowych zamontowanych w samochodach.
W praktyce oznacza to, że kontroler podczas oględzin może podejść do zaparkowanego w miejscu publicznym pojazdu i zajrzeć przez szybę w celu sprawdzenia, czy znajduje się w nim radio. W przypadku potwierdzenia takiego faktu wykonane zostanie zdjęcie, które trafi następnie do odpowiednich urzędów w celu weryfikacji, czy właściciel uiszcza opłatę abonamentową. Może to skutkować wszczęciem postępowania administracyjnego, a w konsekwencji egzekucją należności przez Urząd Skarbowy. Najczęściej kara przyjmuje formę wielokrotności miesięcznej stawki abonamentu.
Każdy ma radio w samochodzie...
Temat może dotyczyć praktycznie każdego obywatela Polski – zarówno osób prywatnych, jak i przedsiębiorców oraz firm. W przypadku osób prywatnych istnieje jednak wyjątek: jeśli opłacają już abonament za telewizor lub radio w gospodarstwie domowym, nie muszą wnosić dodatkowej opłaty za odbiornik zamontowany w samochodzie.
Dla wielu kierowców radio w samochodzie pozostaje standardowym elementem wyposażenia, który nie jest kojarzony z dodatkowymi obowiązkami formalnymi. W rzeczywistości obowiązujące przepisy nadal przewidują opłaty abonamentowe, co może zaskakiwać szczególnie osoby prowadzące działalność gospodarczą. W związku z powrotem tematu od 24 kwietnia, część użytkowników pojazdów może być zmuszona do uporządkowania swojej sytuacji formalnej, aby uniknąć potencjalnych kosztów i nieporozumień.
źr.wPolsce24 za Moto.pl











