Skandal w prokuraturze! Marek Suski zasłabł na widok Ewy Wrzosek. "Nie chcę umierać jak Basia Skrzypek"
Obawy posła o własne życie nie były bezpodstawne – zaledwie kilka miesięcy temu przeszedł zawał. "Powiedziałem panu prokuratorowi, że nie jestem w stanie zeznawać (...) nie chcę umierać tak jak Basia Skrzypek po przesłuchaniach tej pani" – stanowczo oświadczył Suski.
Prokurator Wrzosek stawiła się na przesłuchaniu w charakterze "pokrzywdzonej". Cała sprawa zakrawa jednak na absurd i obnaża patologie obecnego systemu. Śledztwo dotyczy bowiem rzekomych gróźb karalnych, za które Ewa Wrzosek uznała słowa posła Jacka Ozdoby. Polityk podczas jednej z dawnych konferencji prasowych, według relacji Suskiego, zapowiedział jedynie, że w razie ataku z jej strony, politycy będą się bronić i ją odepchną.
Marek Suski bezlitośnie wypunktował podwójne standardy tak zwanej "demokracji walczącej"
Gdy politycy Zjednoczonej Prawicy otrzymują realne groźby śmierci (np. "kula w łeb Kaczyńskiemu, Suskiemu"), śledztwa nie ruszają z miejsca, a policja nie zatrzymuje sprawców o 6:00 rano. Tymczasem aparat państwowy jest angażowany do ścigania opozycji za hipotetyczne rozważania o obronie własnej, najwyraźniej po to, by służyć obcym interesom.
Poseł przypomniał również ponurą przeszłość prokurator Wrzosek. Zauważył, że to ona, posługując się mafijnym cytatem, iż "zemsta na zimno najlepiej smakuje", ochoczo zgłosiła się do umorzonej sprawy, by bezlitośnie maglować przez pięć godzin zwykłą pracownicę biurową – śp. Barbarę Skrzypek (która była przesłuchiwana bez obrońcy, za to w obecności dwóch innych adwokatów strony przeciwnej).
Suski przypomniał, że to również nazwisko Wrzosek przewijało się w kontekście grupy "Wejście" i przygotowywania na zewnątrz uchwał do siłowego, bezprawnego przejęcia mediów publicznych.
Czy tak właśnie wygląda "praworządność", w której aparat ścigania staje się narzędziem do dręczenia opozycji i obywateli?
źr. wPolsce24











