Szokujące ustalenia wiceministra: Ludzie od wagnerowców i chińskiej agentury w otoczeniu Tuska
Kompromitacja wokół Krzysztofa Ruchniewicza
Dopiero po długotrwałym naporze społecznym i ostrzeżeniach kontrwywiadu stanowisko stracił Krzysztof Ruchniewicz, pełnomocnik rządu ds. relacji polsko-niemieckich i były dyrektor Instytutu Pileckiego. Jak zauważa Żaryn, człowiek ten prowadził działalność wprost proniemiecką, promując narracje zbieżne z polityką historyczną Berlina, a nie Polski.
Co więcej, w wywiadach dla niemieckich mediów Ruchniewicz wręcz doradzał, jak uniknąć niewygodnej debaty o reparacjach wojennych, de facto sabotując polskie interesy na rzecz obcego rządu. Ujawniono również, że rozmontowywał instytucje upamiętniające polskich bohaterów.
Jeszcze bardziej przerażające są jednak jego prywatne i zawodowe kontakty. Okazuje się, że Ruchniewicz utrzymywał relacje z obywatelem Niemiec, który był lobbystą sprawy rosyjskiej i sympatykiem zbrodniczej grupy Wagnera (rosyjskich najemników operujących m.in. w Afryce). Rodzi to dramatyczne pytania o stan polskich służb – czy rząd Donalda Tuska w ogóle zapytał o opinię kontrwywiadu przed tą nominacją, czy też celowo zignorował zagrożenie, by zapewnić sobie "dobrą prasę w Niemczech"?
Żaryn podkreśla, że niestety nie jest to sytuacja incydentalna – wystarczy wspomnieć o braku refleksji nad powiązaniami wicemarszałka Włodzimierza Czarzastego z kremlowskimi elitami władzy i biznesem kontrolowanym przez rosyjskie służby.
Niemcy wybielają swoją historię, polski rząd milczy
Żaryn ostro skomentował również skandaliczne słowa kanclerza Merza, któremu z wyliczeń wyszło, że II wojna światowa trwała zaledwie 4 lata. To nie jest zwykłe przejęzyczenie, lecz kolejny etap wielkiej niemieckiej kampanii dezinformacyjnej, realizowanej konsekwentnie od lat 60.. Jej nadrzędnym celem jest zrzucenie winy za II wojnę światową z narodu niemieckiego na "mitycznych nazistów" i uniknięcie odpowiedzialności finansowej.
Znamienne jest to, że podczas gdy cały świat rozumie, iż to Rosja musi zapłacić za zniszczenia na Ukrainie, Niemcy robią wszystko, by uniknąć analogii i zdeprecjonować temat reparacji dla Polski. Niestety, w Warszawie mogą liczyć na pełną uległość. - Polski rząd do tego wagi nie przykłada i nie będzie tutaj jakoś specjalnie kruszył kopii o te słowa – ocenia gorzko Żaryn, wskazując, że Polska jako jedyna powinna w tej sprawie protestować.
Strajk Kobiet, zagraniczna dywersja i chińska agentura
Na tym jednak nie koniec zjawisk zagrażających stabilności państwa. Kolejny bulwersujący wątek dotyczy liderek Strajku Kobiet, które dziś swobodnie otrzymują posady w rządzie Donalda Tuska. Jak ujawnia Żaryn, takie nominacje wywołują absolutne zdumienie w polskich służbach specjalnych, a funkcjonariusze "przecierają oczy ze zdumienia".
Powód? Amerykański Departament Stanu opublikował raport, z którego wynika, że amerykańska organizacja Code Pink, to podmiot stanowiący element chińskich operacji wpływu i wypełniający znamiona obcego agenta. Strona ukraińska oskarża ich z kolei o działalność na rzecz Rosji.
To właśnie ta skrajnie lewicowa, "marksistowska" organizacja – która wspierała w przeszłości m.in. terrorystów z Hamasu oraz bojowników walczących z Amerykanami w Iraku – ściśle współpracowała i promowała się ze Strajkiem Kobiet w czasie, gdy w 2020 roku w Polsce trwały destabilizujące państwo protesty. Zatrudnianie osób uwikłanych w tego typu zagraniczną, wywrotową działalność bezpośrednio w strukturach polskiego rządu to igranie z ogniem.
źr. wPolsce24











