Ludzie R. Giertycha budowali sieć na wybory. Wystarczyła jedna decyzja E. Muska i... zniknęły setki kont

Inicjatywa „Sieć na wybory” przez długi czas stanowiła kluczowe narzędzie internetowej mobilizacji środowisk wspierających obecną koalicję rządzącą. Sam Roman Giertych wielokrotnie chwalił się potężnymi zasięgami, wskazując, że zaangażowało się w nią ponad 3000 osób, a ich intensywne działania na platformie X pozwalały na – jak to określał – „utrzymanie przynajmniej równowagi” w starciach publicystyczno-politycznych z opozycją.
Wiele wskazuje jednak na to, iż ambitne plany podboju sieci trzeba będzie na tę chwilę odłożyć ad acta:
Dziś w nocy administracja X dokonała likwidacji kont powiązanych z ruchem #SilniRazem #SnaW Jeszcze raz przypomiamy, według nowych zasad X działania muliplikacyjne tzw spam polityczny nie mają wpływu na zasięg (dotarcie) i sa szybko usuwane z przestrzeni informacyjnej - czytamy w analitycznym serwisie Res Futura Data House.
Teraz jednak cyfrowa machina posła KO zderzyła się ze ścianą algorytmów miliardera z Doliny Krzemowej.
Koniec z masowymi wpisami? Algorytmy wzięły odwet
Jak wynika z informacji podawanych udostępnianych przez internautów, konta lub powiązane z akcją profile zostały wyrzucone z platformy z powodu naruszenia zasad dotyczących generowania spamu oraz sztucznego podbijania zasięgów.
Koordynowane akcje masowego publikowania tych samych grafik, hashtagów czy powtarzalnych komentarzy – co wcześniej uznawano za element skutecznej kampanii – systemy bezpieczeństwa X zakwalifikowały jako działanie niepożądane.
Dla projektu Giertycha to potężny cios. Nie tylko dlatego, że - jak wiadomo - mediach społecznościowych, gdzie o zwycięstwie decyduje narracja i sekundy przykuwania uwagi użytkownika, nagłe odcięcie od głównego kanału dystrybucji treści może całkowicie sparaliżować dotychczasową strategię informacyjną polityka.
„Sieć na wybory” była też elementem budowania wpływu, który mecenas świetnie wykorzystywał w sieci.
Nowa polityka Elona Muska zbiera żniwo
Blokada „Sieci na wybory” to nie przypadek, ale bezpośredni skutek rewolucji, jaką w serwisie X konsekwentnie przeprowadza Elon Musk. Nowy właściciel platformy od miesięcy zapowiadał bezwzględną walkę z:
-
botami,
-
farmami trolli,
-
zorganizowanymi, sztucznymi kampaniami mającymi na celu manipulowanie trendami (tzw. astroturfing).
W ramach nowej polityki firmy, mechanizmy oparte na sztucznej inteligencji zostały wyczulone na nietypową aktywność kont działających w sposób zorganizowany i stadny. Zjawisko to rykoszetem uderzyło w tych, którzy dotychczas masowo „zalewali” platformę wpisami.
Co dalej z internetową aktywnością posła?
Usunięcie struktur „Sieci na wybory” z X wywołało falę komentarzy po obu stronach sceny politycznej. Krytycy Romana Giertycha i zwolennicy prawicy nie kryją satysfakcji, twierdząc, że platforma w końcu ukróciła działalność „internetowego hejtu” i sztucznego pompowania trendów. Z kolei sympatycy akcji podnoszą larum o rzekomej cenzurze i ograniczaniu wolności słowa przez amerykańskiego giganta.
Sam Roman Giertych i jego współpracownicy stają teraz przed ogromnym wyzwaniem. Czy zdołają odwołać się od decyzji administracji X, czy też zostaną zmuszeni do całkowitego przeniesienia swoich struktur na inne platformy, takie jak Facebook czy Threads? Jedno jest pewne: w dobie nowych algorytmów Muska, dotychczasowe metody prowadzenia walki politycznej w sieci bezpowrotnie odchodzą do lamusa.
źr. wPolsce24 za X










