Lekarz, na której posesji znaleziono płody, usłyszała już zarzuty. Złożyła też wyjaśnienia

Ta sprawa wstrząsnęła całą Polską. W czwartek we wsi Lutoryż, ok. 10 km od Rzeszowa, znaleziono ludzkie płody. Przeszukiwanie tej posesji trwa nadal, ale już znaleziono 32, a także odpady medyczne, głównie bloczki parafinowe i szkiełka mikroskopowe.
Zamiast na przesłuchanie trafiła do szpitala
Podejrzenia padły na byłą właścicielkę tej posesji, 57-letnią lekarz patomorfolog Magdalenę H. Wczoraj zatrzymano ją w jednym z hoteli w Zamościu. W sobotę przed południem miała być przewieziona do prokuratury w Rzeszowie, by złożyć zeznania, ale źle się poczuła. Już wcześniej miała kłopoty zdrowotne, więc przewieziono ją do szpitala na badania. Na przesłuchanie trafiła dopiero tuż przed godziną 13.
Prokurator Krzysztof Ciechanowski z rzeszowskiej prokuratury powiedział dziennikowi Fakt, że lekarka stwierdziła, że w kwestii przyznania się lub nieprzyznania do winy zdecyduje dopiero, gdy ustanowiony zostanie obrońca z wyboru. Obecnie reprezentuje ją obrońca z urzędu, wyznaczony przez prokuraturę ze względu na konieczność przeprowadzenia czynności procesowych.
Ujawniła skąd miała te płody
Oskarżona złożyła za to wyjaśnienia. Ciechanowski poinformował, że powiedziała śledczym, że to ona sama przywiozła i zakopała na posesji te płody. Stało się to, gdy mieszkała w Lutoryżu. Prokuratura poinformowała, że nie mieszkała tam długo, a w lutym zeszłego roku sprzedała tę posesję i przeprowadziła się do Rzeszowa.
Lekarka usłyszała zarzuty zbezczeszczenia zwłok i porzucenia niebezpiecznych odpadów. Grozi jej za to do 12 lat więzienia. Prokuratura poinformowała, że na razie nie mają informacji, by te płody pochodziły z nielegalnych aborcji. Lekarka wyjaśniła podczas przesłuchania, skąd je wzięła, ale na razie tego nie ujawniono.
źr. wPolsce24 za Fakt











